Ale nam się udało!
Mo ma grypę żołądkową, najkrótsza noc w roku skończyła się dla nas o czwartej rano.
Mieliśmy szczęście, że nie zaczęło się cztery dni temu, albo trzy, na lotnisku.
Ja ogarniam sprawy pracowe i zbieram dokumenty potrzebne do mojego planu.
I zaczynam się bać – czy ja NAPRAWDĘ tego chcę? Potrzebne mi kolejne wyzwanie w życiu? Będzie mnie to dużo kosztowało – dużo pięniędzy i dużo czasu. Będę musiała zrezygować z części obecnych obowiązków, choć ciągle będę mogła pracować.
A na dodatek, kiedy tylko podjęłam tę decyzję ponad pół roku temu, nagle moje życie pracowe zaczęło się rozwijać jak szalone, jakbym przesadziła z nawozami. Dostałam podwyżkę, awans i możliwości rozwoju. Przełamałam swój strach i skończyłam rozdział do druku.
Z drugiej strony, mam jeszcze 20 lat pracy przed sobą. Jeśli coś zmieniać, to teraz. Jest trochę czasu, żeby okrzepnąć w nowej karierze. Od 14 lat pracuję w mojej szkolej, czy zamierzam tam pracować przez następne 20? Nową pracę można poza tym łączyć ze starą, robiąc starą trochę bardziej pewną i bezpieczną.
Obecnie nie jestem przyciśnięta do muru i teraz to ja decyduję o zmianie. Jest do dużo bardziej komfortowe, niż gdyby zmiana decydowała za mnie.
Ale strach pozostaje.
PS. Róże w tym roku OSZALAŁY, specjalnie dla Grażyny wrzucę fotkę, jak tylko będę mogła.