W sumie wiosna

Myślałam, że już mnie stosy zadań, prac domowych, esejów i nie-cierpiących-zwłoki ‚action points’ przywaliły zupełnie, ale chyba jednak powoli się odgrzebuję. Na razie jak ogarnę jeden stosik, to drugi rośnie, pytanie brzmi: czy szybciej ograniam, czy szybciej rośnie, tego jeszcze nie wiem.

Powoli słońce zaczyna zaglądać do mojej jaskini protestanckiej etyki pracy. Kusi. Żeby wyjść na spacer, zapatrzeć się jak trawa rośnie, powąchać mokre pąki i takie tam. Podciąć róże. Posadzić kwiatki.

Moja frenemy napisała, że nie wraca do swojej roli kierowniczki, wraca tylko do wykładów, tak dobrze ją znam, że wiem, że kombinuje jak sto pięćdziesiąt, pewno niedługo odejdzie. Chyba się sprzedam za te marne trzy stówki na rękę miesięcznie, przynajmniej na kolejne pięć miesięcy, akurat mi się przyda na mój Wielki Plan.

Przyjechał Adek z Ren, skończyli semestr i mają chwilę przerwy. Adek zaliczył wszystkie przedmioty dość dobrze, oczywiście zawsze się pytam, czemu nie na 100%🙂

Postanowił spróbować swoich sił jako profesjonalny gracz w pokera, no przecież po coś studiował tę matematykę tyle lat, prawda?

Nie muszę dodawać, że z rodzicielskiego punktu widzenia to tak, jakby chciał zostać influencerem, albo jutuberem, no ale cóż, wiadomo – jego życie. Podpisał jakiś kontrakt na jakies tysiace rozdań, z którego nie może się wycofać dopóki będzie na minusie. Hehe, mam tylko nadzieję, że nie skończy jako dożywotni niewolnik z – 1 000000 $. No, ale co zrobisz z dorosłymi dziećmi?

Powiem wam, nic nie zrobisz🤷

Został mu jeszcze rok studiów i moja głowa produkuje mnóstwo czarnych fantazji, że zawali magisterkę, bo będzie grał w pokera. On przekonuje mnie, że kiedy ma być pokerzystą, jak nie teraz – przecież nie jak będzie miał czterdziestkę, toby dopiero była porażka. Świetny plan, prawda? 😅

Dobrze chociaż, że dalej są z Ren, wydają się dość szczęśliwi razem.

To tyle u Adeczka, bo Trolla się pytała.

Znowu zaczęliśmy biegać, aplikacja pokazuje, że ostatni raz biegliśmy w październiku. Nie wierzę! Kondycja pod zdechłym azorkiem, ale jest cudnie:

Chciałam wyciąć niepotrzebną przestrzeń, ale nie potrafię…