Doszłam do wniosku, że jestem w stanie jakoś przeżyć zmianę godziny na wcześniejszą, mając w perspektywie półrocznej zmianę godziny na późniejszą. Ale nie zdarzyło mi się jeszcze w marcu, żebym wstała z łóżka wyspana i bez zupy w głowie. Nie wiedziałam, że w momencie kiedy człowiek decyduje się na dzieci, powinien się pożegnać z Morfeuszem – córka wprawdzie wyrosła z nocnego budzenia się, za wyjątkiem chorób, ale syn za to dorósł do nocnego trybu życia i te dwa tygodnie z nim i jego dziewczyną to dwa tygodnie chodzenia do tyłu z niewyspania. Są niby cicho, starają się, ale ich tryb życia jest zupełnie niekompatybilny z naszym i często kładą sie spać właśnie wtedy, kiedy my za chwilę musimy wstawać.
Marzę o dużym domu z pokojem gościnnym z łazienką, oddalonym od naszej sypialni o trzydzieści metrów w linii prostej, czyli położonym gdzieś powiedzmy w okolicy grządki malin, z dźwiękoszczelnymi ściankami działowymi na całej długości. A tak, ciche wchodzenie po starych skrzypiących drewnianych schodach, ciche nocne mycie, w łazience położonej metr od naszych drzwi od sypialni, ciche śmichy-chichy w pokoju tuż obok, ciche robienie jedzenia i ciche dyskusje w dużym pokoju skutkowały u mnie oczami królika na porannych wykładach i to pomimo zatyczek do uszu. Kocham ich bardzo, smutno mi, że wyjechali, ale też cieszę się (w skrytości ducha);D
Wszystko wyłazi z ziemi, chciałam napisać, że nawet to, co chcielibyśmy, żeby tam pozostało, ale zabrzmiało to dość mrocznie, więc nie napiszę.
Rzutem na taśmę przedwczoraj udało mi się przyciąć róże, korzystając pierwszego prawdziwie wiosennego dnia, na nic innego zupełnie nie mam czasu.
Na kwiatki można zawsze liczyć, robią swoje bez mojego udziału, w przeciwieństwie do porządków w domu.
Najgorsze, że oczy zaczynają mnie boleć od siedzenia przed ekranem i zastanawiam się, czy szukać pracy, którą będę mogła wykonywać z zamkniętymi oczami.



Podpisałam aneks do umowy na pół roku, najlepsze w tym jest to, że za dwa tygodnie kończy się rok akademicki, co oznacza, że będzie to te pół roku, kiedy (prawie) nic nie będzie trzeba robić – studenci nie mają tendencji do pisania maili i marudzenia na wykładowców podczas wakacji. Poziom mojego sprytu przerósł moje oczekiwania.
Kiedyś dawno temu obiecaliśmy sobie z Mi choć jedną wycieczkę na rok, z uwagi na moje tegoroczne plany myślałam, że nas w tym roku nie stać, ale teraz się zastanawiam… Dziewczyna Adka studiuje w Danii, więc myśleliśmy o Kopenhadze, może też 2 dni w Malmo… Hmmm… Może teraz my im potupiemy nad głową;D
Jeszcze tylko dwa eseje i zaczynam weekend:)



