Mo szykowała się na Halloween od roku, to jej ulubione święto.
Ale jak wiadomo w czwartek się rozłożyła. Jeszcze myślałam, że to tylko przeziębienie, że wydobrzeje do poniedziałku. Nic z tego.
W czwartek wieczorem zaczęła się gorączka i to takie dobre 39 stopni, czyli 39.5 kiedy przestalam mierzyć i dałam jej ibuprofen. Od tego czasu gorączkuje bez przerwy, to już cztery doby. Jeszcze wczoraj negocjowała, że jak będzie lepiej się czuła, to może pójść z dziećmi. Ale dziś biedna tylko leży i nie ma na nic siły.
Żeby ją trochę pocieszyć, postanowiliśmy się przebrać.



Ale i tak najstraszniej wyglada ona.
Płakala, że nie może wyjść na dwór i straszyć z dziecmi. Ale dzieci przyszły i PRZYNIOSŁY JEJ słodycze.
❤️