Termometr pokazuje 29 stopni, a jeszcze nie powiedział ostatniego slowa. Takie rzeczy nie wydarzają się w Irlandii, wiec czuję się jakby w alternatywnej rzeczywistości. Mam wolne, ale nie jedziemy nad morze – pespektywa tarabanienia się pociągami i autobusami w takim upale nie zachęca. Honda stoi na podjeździe i się uśmiecha, nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła po prostu do niej wsiaść i pojechać, nie oglądając się na rozklady jazdy i nie nosząc bagaży jak wielbłąd na plecach.
Wczoraj założylam się z Moja Ulubioną Sasiadką, że na Boże Narodzenie 2022 będę miała prawko i jedziemy nad morze na świąteczne pływanie, które wygląda tak:

Nie, zdjęcie nie oddaje potwornego zimna wody i powietrza.
Ale jeśli ja będę miała prawko, to ona wejdzie do lodowatej wody. Stoi.
Siedzimy w domu, bo nawet w ogrodzie praży, a ja w dodatku postanowiłam sobie popracować – nie skończyłam jeszcze tego, co miałam skonczyć, a co mi idzie jak po grudzie. I nie umiem używać komputera na dworze w upale. Mo oglada filmiki na Youtube, ostatnie trzy dni polkolonii byla chora, więc za dużo nie popracowałam.
Myślę o synu – Adek ma w środę ostatni egzamin, a we wtorek w Bonn ma byc 37 stopni. Jego malutki pokoik w akademiku zamieni się w saunę. Dzwonię:
-Jesli chciałaby pani porozmawiać z Adkiem, to proszę zadzwonić na mój numer, bo zamieniliśmy się telefonami – mówi Ren.
Własciwie to wole rozmawiać z Ren, bo przynajmniej czegos sie dowiem. Czy Adek sie denerwuje? Jak sie czują? Czy jest bardzo gorąco? Czy Adek już jest załamany, leży w głębokim dole i mówi, że jest głupi? To wszystko w normie.