Kolejny dzień tydzień temperature w okolicach 17 stopni, no i gdzie te upały? Wczoraj to nawet Mi pojechał do pracy autobusem, bo tak lało, że rowerem było ciężko.
Nad morze nie chce się jechać, bo zimno i wieje (choć ja moge się kąpać przy każdej pogodzie).
Siostra chora, Mo chora, Mi trochę chory. I zamiast jeździć na wycieczki, siedzimy w domu.
Wpadłam w jakiś marazm i nie chce mi się odhaczać prac domowych. Tylko kominek przyczepiony, ale teraz by trzeba papierem ściernym wyrównać i pomalować całą ścianę. Prysznic spadł i się złamał, trzeba wymienić. Do pokoju Mo kupiłam farbę i to na razie tyle. A projekt pracowy leży odłogiem, bo z siostrą i dzieckiem w domu trudno mi się skupić. Książek nie czytam, bo mam wtedy wyrzuty sumienia, że nic nie robię.
I tak kończy się na oglądaniu wypadków samochodowych na Reddicie ;D
Pilnuję tylko jeżdżenia samochodem. Jeżdżę codziennie, ale cały czas ściska mnie ze strachu, że zaraz wydarzy się jakaś katastrofa. Kiedy to mija? Mi, który podobno jeździ gorzej ode mnie, w ogóle się boi. Czy faceci są po prostu bardziej pewni siebie?