Minął tydzień w Polsce, jeszcze tydzień przede mną.
W głowie powoli robi się więcej miejsca, wrażenia, olśnienia i przeżycia układają się i tworzą zręby pamięci.
Mama krucha, nawet nie słabsza, ale umysł się jakby częściej wyłącza, prawie słychać jak te trybiki z trudem obracają się, by tworzyć myśli. Mam wrażenie, jakby rano trzeba było ją zastartować, włączyć myślenie jak się włącza samochód, czasem podładować akumulator, wrzucić parę tematów, żeby pobudzić kognicję, dodać gazu kontrowersyjnymi stwierdzeniami, czymś, co ja pobudzi emocjonalnie, żeby krew szybciej zaczęła krążyć, ale nie za bardzo, bo wtedy myśli buksują na jałowym biegu.
(Metafory godne pertrolhead!)
Jak już się rozkręci, to zupełnie przytomnie rozumuje i naprawdę dużo pamięta, momentami tylko silnik gaśnie i patrzy na mnie nieprzytomnie, póki jej nie przypomnę, o czym rozmawiałyśmy. Ale nie jest źle. Szkoda, że przez bardzo słaby wzrok nie może czytać (i to od wielu lat, niestety), to by ją pobudzało intelektualnie. Parę razy próbowaliśmy z audiobookami, ale z tym już sobie nie radzi, może dlatego, że tam też trzeba czytać przyciski i instrukcje. Telewizji nie ogląda, oddali z ojcem koledze telewizor od brata, może to i lepiej, jakby tam miała TVP lecieć;D
Ale trzeba ją pilnować, nie ma za dużo siły, mnóstwo chorób i parę problematycznych skłonności, nie jest poukładana i systematyczna, odstawia niektóre leki, jak uważa, że już jej nie potrzeba, kolekcjonuje zużyte chusteczki i ręczniki papierowe, ma skłonności do zbieractwa, zachowywania wszystkich rzeczy na potem, na kiedyś, na przyszłość. A że nie za dobrze widzi, to wszystko wydaje się zapomnianym przyszłym skarbem i trudno jej wyrzucić cokolwiek.
Ojciec lepiej, mimo, że ma duże kłopoty z pamięcią. Ale dużo czyta, słucha i ogląda na necie, szkoda, że takich kretynów (Grzegorz Braun, no proszę, ręce opadają). Podyskutować lubi, specjalnie go podpuszczam, wygłaszam kontrowersyjne poglądy, albo się zupełnie z nim zgadzam, nagle i niespodziewanie. Czyta po polsku, rosyjsku i angielsku, przemyśliwuje, choć mam wrażenie, że im jest starszy, tym bardziej pozwala sobie na fantazyjne poglądy, skrajne i ekstremistyczne. Ale za bardzo się nie kłócimy, bo jednak nie może mi niczego zarzucić ani dotknąć do żywego – żyję grzeczniej niż niejeden Polak katolik patriota;D Jeden mąż, biologiczne dzieci, żadnych zdrad i afer, dziwnych długów, nałogów, rozwodów ani dramatów. Mimo, że popieram LGBTQI+, nie mam nic przeciw niebinarnym i płynnym genderom, jestem lewaczką, a dzieci nie ochrzczone ;D
A na weekend byłam w tak pięknym miejscu, że bardzo chciałabym Wam je pokazać, ale mam zdjęcia tylko z moimi ludźmi w kadrze. Kotlina Kłodzka – znacie? Jeszcze ciągle mniej popularna niż Karkonosze, nie tak bardzo turystyczna, ale znowu skradła mi serce.