Mamusiu, jak ty dziś ślicznie wyglądasz, jak klaun!
Powiedziało moje dziecko rano. Już było za późno, żeby się przebierać, ale jadąc do szkoły stwierdziłam, że chyba trochę mnie wczoraj zamroczyło, żeby przygotować sobie do ubrania bluzeczkę w paski, czerwony sweterek, zielone spodnie, czerwone rajstopy i czerwone buty.
Przynajmniej jest wesoło.


Tak wyglada dziś moje stanowisko pracy.
Zakupy z Lidla i robótka. Jeszcze mi nikt nic nie powiedział, ale zaczynam się zastanawiać, czy czasem nie przesadzam.
Poniedziałek. Studenci jak zwykle śpią na zajęciach porannych, tym bardziej, że mamy wykład online, choć ja jestem w klasie. Wszystkie kamery wyłączone, zawsze mam wrażenie, że większość nawet nie wstała z łóżka. Powiedzialam im dziś, żeby w środę się przygotowali – wypili kawę, lub herbatę, albo wzięli coś innego, co ich nakręca. Z taką śpiącą grupą nawet bycie klaunem nie pomaga, dwie godziny ciągą się jak cztery. Zupełnie inaczej się pracuje, jak się ma studentów w klasie, przed sobą, nie w łóżkach.