Wiosna.
Prawie niezauważalnie, ale niewątpliwie. Przyszła wiosna. Moje tulipany mają już 10cm!, lada chwila – czyli dwa tygodnie może – zakwitną żonkile. W powietrzu pachnie wilgotną ziemią. Muszę jeszcze posadzić resztę nabytków z Aldika, zostało mi dziesięć cebul ukrytych w szafce pod zlewem. Dam im szansę, a nuż zakwitną.
Wiosna.
Miałam dziś ogromną przyjemność jechać PROWADZIĆ elektryka, to znaczy nie pana, tylko samochód.
ACH…
CO WAM BĘDĘ PISAĆ….
(Gdzie się wstawia serduszka???)
Uwielbiam. Jeździło się niesamowicie, od dziś mam nowe marzenie i wiem, na co zbieram do mojej Marksistowskiej skarbonki DAS KAPITAL.
Dziś zrozumiałam ludzi, którzy się podniecają przyśpieszeniam, łagodnością jazdy, wygodą. A co najważniejsze – zapachem. W elektryku W OGÓLE NIE ŚMIERDZI. Tak wiem, co zaraz napiszecie: ‚u mnie w samochodzie nie śmierdzi’. Otóż – przykro mi to mówić, ale – w każdym samochodzie na ropę ŚMIERDZI, wąchałam już mnóstwo takich, których właściciele zarzekali się, że co jak co, ale u nich wcale! Nie-e, niestety, u ciebie także śmierdzi, benzyną i spalinami. W droższych mniej, w tańszych bardziej. (U mojego ojca autentycznie można się zatruć). Mo właśnie dlatego nie znosi jazdy samochodem, mi też się robiło niedobrze od tego zapachu, kiedy byłam mała, teraz już mniej, ale i tak nie jest to nic przyjemnego. (Mo się już parę razy porzygała).
Bo jak nie mam za grosz słuchu, tak mam naprawdę bardzo dobry węch, mój mąż oskarża mnie, że z sypialni na górze wywącham, że robi sobie herbatę w kuchni na dole, po przeciwnej stronie domu (i zaraz krzyczę, żeby mi też zrobił|).
Ale wracajmy do mojego elektryka, który nie wydmuchuje spalin do atmosfery, jeździ bardzo cichutko, hamuje od razu, a żeby zaparkować, włącza się jeden guziczek;D Inny guziczek, żeby jechać do tyłu. A jeszcze innym się włącza silnik. Silnik nie krztusi się, nie kaszle, nie ciągnie ledwo ledwo na jednym biegu, tylko łagodnie, jakby niezauważalnie przyśpiesza i masz wrażenie, że jedziesz ciągle jeszcze dwadzieścia na godzinę, a to już sześćdziesiątka…
…
Tylko, że jest to zabawka dość droga. Właściwie droga jak cholera.
Ale wygląda na to, że się zakochałam. W elektryku.