Tato w szpitalu, na covida, a właściwie na choroby współistniejące nie leczone. Cukrzyca.
Było naprawdę kiepsko, ale jest dobrze, w poniedziałek go wypisują. Trzymajcie kciuki.
Dziękuję opatrzoności, że go namówiliśmy na szczepienie, bo naprawdę by się przekręcił, nie wyszedł by z tego. Namawianie ojca trwało trzy miesiące, bo był madry i oglądał filmiki z youtube, ale codziennie ktoś z nas mu suszył głowę, nawet mój syn zadzwonił ‚dziadek, ja nie chcę, żebyś umarł’. Zaszczepił się, żeby już mieć z nami w końcu spokój. Gdyby leczył wcześniej cukrzycę prawdopodobnie wcale by do tego szpitala nie trafił, oczywiście. Ale gadaj z człowiekiem, który mówi mi ‚ty jesteś jak służba zdrowia, ciągle mnie do czegoś namawiasz’.
A teraz w szpitalu mówi ‚nie wiedziałem, że mnie to tak zmiecie’. Dwa dni leżał pod tlenem. Ma zupełną dziurę w pamięci, nie pamięta, że siostra się nim opiekowała, nie pamięta, jak przyjechało pogotowie, ani jak nie mógł sobie przypomnieć imion swoich dzieci. Nie chciał jechać do szpitala, ale już był tak otępiały, że się zgodził, choć nawet nie do końca wiedział na co. A teraz sobie chwali ‚opiekują się tutaj mną, co chwila mi krew pobierają, tylko są już mną zmęczeni, bo co chwila zapominam jak dojść do toalety’.
A teraz zagadka matematyczna: w Irlandii jest 94% populacji dorosłej zaszczepionej, a w szpitalach 40% to zaszczepieni. Ile razy większe jest prawdopodobieństwo trafienia do szpitala z covidem osoby niezaszczepionej w porównaniu z tym dla osoby zaszczepionej?
Moja siostra, która przyjechała opiekować się chorymi rodzicami, też oczywiście złapała wirusa, tydzień z głowy, kłucie w płucach, spadająca saturacja. Ale jest młoda, więc po tygodniu było w miarę ok.
Mama dobrze zniosła chorowanie.
Jakie to wszystko nieprzewidywalne.
My tutaj przeczołgaliśmy się za to przez kolejne przeziębienie, takie, że tydzień temu w piątek mi nos urywało, Mo oczywiście tydzień w domu, ale tym razem przeziębienie nie skończyło się charczeniem i świstami, więc ogłaszam sukces. Nie wiem, czy łączyć to z odstawieniem nabiału u niej (a było to trudne, bo uwielbia mleczko), ale zobaczymy. U mnie mleko prawdopodobnie wywołuje reakcję autoimmunologiczną, więc może dla niej też nie jest takie zdrowe.
A ja miałam dziś swoją pierwszą jazdę. PROWADZIŁAM SAMOCHÓD.
Dla mnie jest to jakiś kosmos nie do uwierzenia, ale staram się nie panikować. Po lekcji miałam całe ciało obolałe, nawet głowa mnie bolała, a mnie nigdy nie boli głowa. Ale już czuję, że będę to lubić:D