Nie samym chlebem

Kiedy już odprowadziłam Mo na zajęcia muzyczne i zaniosłam buta do szewca (odklejona podeszwa – 6 euro), poszłam do księgarni i zrobiłam sobie przyjemność. Kupiłam debiut Sally Rooney Conversations with Friends, tej od niedocenianych na polskich blogach, a moich ulubionych, Normal People.

Kupiłam sobie również kawkę na mleku owsianym (trochę mi nie można, ale pieprzyć to). A właściwie dwie kawy, tylko jedną na kokosowym (niby lepsze na artretyzm) i trzy godziny wcześniej.

Kupiłam również Mo wymagany ‚pakiet muzyczny’, zawierający trzy książeczki, grzechotkę i patyczki do stukania , właściwie od razu żałując wydatku (60 euro???). Ale wieczorem, kiedy wyciągnęła książeczkę z nutami i zaczęła śpiewać, wiedziałam już, że było warto. Zdumienie wryło mnie w podłogę, bo wydawało się, że umie czytać nuty, po chwili okazało się, że czyta słowa piosenki i pamięta melodię.

Zaczyna być coraz bardziej zainteresowana muzyką i chciałaby grać na pianinie. Już widzę pianino w naszym domu – pudełku na buty:)