Chyba nikt się nie zdziwi, kiedy napiszę, że Mo znowu chora.
Przeziębienie z kaszlem, zapalenie oka, infekcja gardła, a teraz gorączka z kaszlem, oraz w bonusie przez 10 dni była zdrowa, ale musiała siedzieć w domu jako ‚covid contact’. Na dokładkę wszy, z którymi walczyliśmy 3 tygodnie:D Wszystko w ciągu dwóch miesięcy.
Doprawdy życie rodziców małych dzieci jest urozmaicone.
A wczoraj zaproponowano mi etat i teraz się zastanawiam, jak to wszystko pospinać. Za pracę wieczorami będę miała jeden dzień w tygodniu wolny, ale co z resztą? Jak Mi nie pogada o ewentualnej pracy z domu w razie czego to nie ma szans, na razie mówi, że jest na okresie próbnym i nie może.
No i jak zwykle się okazuje, że to kobieta musi stawać na głowie i łapać się za nogę przez tylna łopatkę, żeby pracę i opiekę nad dzieckiem pospinać.
Nie mamy tutaj żadnej rodziny, całe szczęście, że możemy liczyć na przyjaciół, ale na dłuższą metę tak się nie da.
Czy da się być feministką, jak się ma dzieci? Choć w 1973 roku zniesiono w Irlandii tzw marriage bar, prawo, na mocy którego kobieta, która wyszła za mąż była zwalniana z pracy, opieka nad dziećmi to nadal kwestia głównie kobieca. Nie tylko, kiedy dziecko jest chore – kobiety, które mają dzieci częściej rezygnują z pracy, żeby być z nimi w domu bo koszt opieki nad dzieckiem to często to drugi kredyt mieszkaniowy. Zwłaszcza, jak się ma dwójkę.