Ulubione święto

W Halloween mieli przyjść do nas znajomi z dziećmi, żeby razem połazić ‚trick or treat’. Mieszkamy w Irlandii, a tutaj to święto obowiazkowe, dzieci czekają cały rok na objedzenie się słodyczami do nieprztomnosci w stroju czarownicy, nie ma wykrętów.

Ja pracowalam cały dzień – mam dziś osiem godzin wykładów i rozmowe z managerka – i o 2 na pytanie Mi czy się przebieramy zezloscilam się tylko, że nie mam czasu.

Ale skończyłam o 4, zjedliśmy obiad, a pół godziny później wyglądaliśmy tak:

Było zimno i zacinało deszczem, impreza na dworze była wiec krótka. Tylko Mo latała po ulicy z banda dzieciaków przez dwie godziny i nazbierała trzy torby słodyczy. My zdążyliśmy przemoczyć buty i przestraszyć córeczkę sąsiada. I obejrzeć fajerwerki (wiem, biedne pieski).