Siedzę w domu i żałuję

Siedzę, czytam, sprawdzam i żałuję, że muszę w domu, bo u nas cudna pogoda! A tu oczywiście Mo chora, jedyny weekend, kiedy można pojechać nad morze, bo i restrykcje już znieśli i pogoda. Może byśmy się nawet wykąpali (choć woda oczywiście w okolicach 9 stopni, czyli brrr!).

Muszę wrzucić zdjęcia moich tulipanów, bo to jest właśnie ten czas, kiedy człowiek się uśmiecha jak tylko wejdzie do ogrodu. Kwitnie również jabłonka, bardzo obficie w tym roku, więcej słońca w ogrodzie wyraźnie jej służy (choć ciągle boleję, jak pokaleczyliśmy nasze piękne drzewo i żałuję, że pożałowałam 200 euro wiecej na fachowca a nie kolegę-rzeźnika).

Mo wyhodowała oczywiście swoją standardową chorobę – smarki i charczenie i duszenie się w nocy – poprzednia noc z głowy, ale już wczoraj nastąpiło przełamanie i teraz tylko kaszel, kaszel, kaszel. Ale coraz bardziej mokry, więc nawet nie kontaktuję się z GP, bo na covid to nie wygląda. A zasadę mam prostą – jak są gile, to nie covid.

Wczoraj biegałam, pierwszy raz od prawie dwóch tygodni, biegło mi się fantastycznie – fantastyczna pogoda, fantastyczna kondycja (jednak w ciąży było ciężej;), fantastyczna trasa, fantastyczne widoki i tak pobiegło mi się 9km, a to się dawno nie zdarzyło. Chcę we wtorek spróbować dychę i podkręcić tempo.

Skończyłam zajęcia na Uniwerku w zeszłym tygodniu i miałam taki rozczulający ostatni wykład z moją ulubioną grupą. Bardzo ich lubiłam, bo to taka grupa, jak stado – tylko im rzucisz pytanie przez Zooma i rozgryzają je przez pół godziny. Ale i temat zajęć bardzo angażujący: starzenie się i umieranie w perspektywie socjologicznej. Kultura starzenia się, ideologia młodości, nierówności w starości i śmierci, opieka nad staruszkami i polityka społeczna, rytuały pogrzebowe i ich cel. Nic tylko gadać. To była jedna z takich klas, że wykładowca się uczy tyle, co studenci, zwłaszcza, że mam parę studentek takich pod siedemdziesiątkę, nie żartuję. Są to studia wieczorowe, więc naprawdę często robią je starsze osoby dla pasji – miałam już emerytowanych nauczycieli nauczania początkowego, nauczycieli języka angielskiego, doktora biologii pracującego na Uniwerku i tak dalej, bardzo mi się podoba taka starość, kiedy jesteś na tyle ciekawy świata i masz tyle czasu (i pieniędzy), żeby studiować.