Z moją ulubioną sąsiadką wypiłyśmy wczoraj po dwa drinki dżinu z tonikiem (zmiksowany ogórek i mięta, trochę cukru trzcinowego) i – skoro nie jestem w ciąży – zaplanowałyśmy podróż campervanem po Europie, ze szczególnym uwzględnieniem Grecji i Hiszpanii, skąd pochodzi. Zaplanowałyśmy również generalny remont, ba!, wyburzenie jej kuchni i zbudowanie nowej od zera, remont mojej łazienki i wstawienie japońskiej wanny drewnianej, idealnej na kąpiele w pianie, płatkach róż i wodorostach, zależnie od nastroju, zakup jakuzzi do jej ogrodu (499 e w Lidlu), reorganizację płciowego podziału pracy w rodzinie, zakup domu w Hiszpanii nad brzegniem morza i obalenie neo-liberalnego systemu ekonomicznego.

Mo wracając ze mną późnym wieczorem do domu już planowała, co spakuje do campervana.

Żadna z nas nie ma prawa jazdy:D