Piątek!

Miałam bardzo pracowity dzień. Pięć godzin zajęć i udział w ważnym panelu. Wszystko poszło dobrze, dostaliśmy zgodę na prowadzenie jednego kierunku studiów przez następne pięć lat.

Miałam bardzo pracowity tydzień. (Już nawet nie wspominając jak wyczerpujący emocjonalnie;)

Miałam bardzo pracowity miesiąc. Właściwie to sześć miesięcy.

Ale

za dwa tygodnie koniec większości zajęć. Zostaną mi trzy przedmioty. Dałam radę. Daliśmy radę. Przetrwaliśmy.

Za trochę ponad miesiąc Mi kończy studia. Jeszcze to do mnie nie dociera.

A tak poza tym to wszystko dobrze.

Rozważam opcje.

Zdążyłam się ucieszyć, że nie mieszkam w Polsce – w Irlandii dwa lata temu przegłosowano legalną aborcję. Ale nie zdawałam sobie sprawy, że jest ona legalna i właściwie bezproblemowa tylko do 12 tygodnia. Do 12 tygodnia nie pytają o przyczynę, wystarczy, że nie chcesz być w ciąży. To wszystko. Dziękujemy pani.

Ale

Po 12 tygodniu aborcja jest możliwa tylko w dwóch przypadkach: zagrożenia życia matki i wady letalnej płodu, która spowodowałaby śmierć w ciągu 28 dni po porodzie. Dokładnie. Wada letalna musi być stwierdzona oficjalnie, na piśmie, podbitym pieczątkiami i podpisanym podpisami lekarza specjalisty.

I tu jest pies pogrzebany, bo lekarze nie chcą wystawiać takich zaświadczeń. Nawet, jeśli dziecko na pewno urodzi się bardzo, bardzo chore. Nawet, jak nie ma czaszki, połowy mózgu, czy ma kręgosłup na wierzchu. Bo jak to stwierdzić, że dziecko NA PEWNO nie przeżyje miesiąca? I lekarze się boją. Bo gdyby na przykład jakiś ojciec chciał podważyć opinię specjalisty i wynajął dwóch innych specjalistów, którzy by stwierdzili, że dziecko miało szansę pożyć dłużej niż 28 dni. Leżąc w szpitalu, podpięte pod tysiąc rurek, z nieusatnnie pompowanymi środkami przeciwbólowymi, bez ludzkiego dotyku i możliwości przytulenia. Ale to nie ma żadnego znaczenia, bo dziecko by mogło ŻYĆ. A lekarz stracić prawo do wykonywania zawodu. Więc się takich zaświadczeń wystawia bardzo mało. Nawet, jeśli dziecko ma wielowadzie, nawet, jeśli nie będzie mówić, chodzić, jeść czy oddychać samodzielnie. Nawet, jak ma jelita po niewłaściwej, zewnętrznej stronie brzuszka.

Więc kobiety z potwornymi diagnozami dalej jeżdżą do Wielkiej Brytanii. Matki w ciążach chcianych i wyczekanych, które się dowiadują o wadach genetycznych (i nie tylko) dopiero w drugim trymestrze, bowiem takie badanie można najwcześniej wykonać dopiero w 11 tc (biopsja kosmówki). Wyniki dostaje się w 13 tc. Za późno. Badanie anatomiczne jest możliwe dopiero około 20 tc. Aminopunkcja po 20 tc.

I tu nie mam wątpliwości: zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka z poważną wadą genetyczną jest prymitywnym okrucieństwem. Prawdziwym barbarzyństwem. Jest to zmuszanie matki i dziecka do potwornego cierpienia. Nawet zespół Downa łączy się często z wieloma wadami serca i innych narządów. Nie wierzę w pana boga, który każe rodzić wszystkie potworne wybryki natury, istoty ludzkie, które w swoim życiu nie zaznają niczego, jak tylko cierpienia. I tak, myślę, że można zabić z miłości. Powinniśmy się kierować naszym ludzkim rozumem, poczuciem sensu życia i granic cierpienia, a nie wydumanym, fanatycznym nakazem sekty z początków ery. Żadna kobieta nie chodzi w ciąży przez pięć – sześć miesięcy po to, żeby nagle, tak ot sobie zdecydować, że nie chce tego nowego człowieka. Za każdym razem kryje się za tym potworna tragedia.

Więc takie myśli chodzą mi po głowie.

8 myśli na temat “

  1. Zgadzam sie ze wszystkim. Jest na szczescie https://abortion.eu/pl/ . Dbaj o siebie, rob kolejne badania i wykorzystaj, o ile bedzie potrzeba. Pamietasz, ze z Mo tez nie od razu poszlo latwo? Nie martw sie na zapas! Cudnie, ze zaraz masz koniec zajec i wreszcie ten upiorny czas stresu i przepracowania Ci sie skonczy… w sam raz, w tym momencie. W Pl juz bylas, wiec tez jakby co latwiej Ci bedzie zniesc rozlake. Postaraj sie patrzec na plusy, nie na minusy? Jak pojawia sie minusy (choroby tfu tfu) to wtedy zadzialasz.

    W sumie to obawiasz sie tylko chorob genetycznych/wad rozwojowych. Nic nie piszesz czy chcesz tego dziecka? Czy uwazasz ze je wychowasz? Czy masz sily? Czy sobie to wyobrazasz? Czy w tym momencie Waszego zycia do dobra decyzja dla Was itd. Ja bym chyba nad tymi pytaniami myslala duzo bardziej i dluzej, bo konsekwencje beda dlugofalowe (od poczatku pieluchy, zlobek, przedszkole, katarki, logistyka domowa itd.). Moze jednak nie wiem wszystkiego (na pewno!). Dla Mo to super sprawa – bedzie miec mlodsze rodzenstwo, bo Ad jest duzo duzo starszy i moglby byc jej ojcem, niemal. Zrobilabym sobie liste plusow i minusow dla poszczegolnych osob i calej rodziny. I moze to by mi pokazalo co zrobic?

    Tak czy siak mysle i patrze pozytywnie. Ale to nie jest moje zycie, ani moja decyzja.

    Polubienie

  2. Chyba zawsze są takie wątpliwości, czy dziecko będzie zdrowe. Przeraża mnie to, co się wyrabia z tymi zakazami aborcji i to nie tylko w Polsce. Czemu ludzkość się tak cofa? Ochrona życia versus co- rodzenie dzieci z wadami letalnymi . Przecież największym aborcjonistą jest sama przyroda, ptaki wyrzucane z gniazda, pożerane dopiero co urodzone płody, odrzucane kociaki?
    Ale w Twoim przypadku pewnie nie musisz się tego obawiać aby coś poszło nie tak….

    Polubienie

Dodaj komentarz