Boję się.
Cieszę się.
Panikuję.
Staram się nie ekscytować za bardzo – jeszcze bardzo różnie może być, jak mówią statystyki.
Staram się nie rozpaczać za bardzo – jeszcze może być różnie.
Nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać.
Jestem za stara.
Ale moje ciało się z tym nie zgadza.
Wiecie, ile mam lat?
Dawno nie czułam się tak młodo.
Za dobra dieta, za dużo witamin. Za zdrowy styl życia.
Nic się nie zgadza – schudłam 4 kilo. Mi mówi o mnie ‚moja chudzinka’.
Dobrze mi się biega. Wczoraj biegałam 7 km. Przedwczoraj całe popołudnie musiałam leżeć.
Dzisiaj znowu mogę biegać.
Nasza sytuacja materialna jest najlepsza od wielu lat, właściwie od zawsze.
Mi kończy studia, a Irlandzka Agencja ds. Dzieci i Rodziny ogłosiła, że biorą na pniu wszystkich absolwentów. Na dzień dobry dają średnią krajową.
Ma również wykłady w mojej szkole, jakby chciał.
Mamy dom.
Adek się wkrótce wyprowadza, więc mamy osobny pokój.
Moja praca jest pewna.
Ale
Może jestem za stara? Wracam do punktu wyjścia.
I to wszystko w takich czasach!
Boję się.
Cieszę się.
Nie wiem co mam robić.
Nie robienie nic nie wchodzi w grę.
Ale cieszę się, że widziałam moją rodzinę. Takie jedno miejsce w środku mojej duszy (w którą nie wierzę) zostało podlane i przestało usychać.