To jest Najdziwniejszy Rok w Moim Życiu, to pewne. Jakby gwiazdy się sprzysięgły, żeby zrobić z mojego życia brazylijski serial, żeby mi się nie nudziło z tym samym mężem od 22 lat i w tej samej pracy od 12.
Człowiek tak sobie żyje – może nie spokojnie, bo gdzieżby – ale dość sztampowo, nudnie, przewidywalnie dość. Już nawet takie myśli mi przychodziły do głowy, że może jestem taką nudziarą w głębi duszy, że mi się takie nudne życie podoba i nawet je lubię – wiecie, chodzenie do parku, sadzenie kwiatuszków, buziaki na dobranoc od córki/syna, sprawdzanie esejów, lato w Polsce, zima w Irlandii, morze, rowery, kawka z rana, w kółko i od lat to samo, a tu nagle przychodzi pandemia i BACH BACH BACH, raz za razem, człowiek otwiera oczy i nie może uwierzyć w to, co widzi.
Świat doznał przyśpieszenia, jedna zmiana nadchodzi, kiedy jeszcze druga nie zamknęła drzwi za sobą, przepychają się w moim domu, chichrają i kuksają, a ja siedzę z rozdziawioną buzią i czuję się jak na karuzeli.