mówiłam Ci już, że mam coś dla Ciebie? – Mo aż podskakiwała z radości.
Zobacz! – rozpieła swój plecaczek i wysypała mi na dywan całą furę malutkich szyszek, trochę śmierdzących pieskami i czymś (kupką???).
Najmłodsze dzieciaki wróciły do szkoły i napawa mnie to nieustającą radością. Po szkole świetlica, a po świetlicy – jak nie pada – Mo biega ze swoją bandą na dworze. Wczoraj Bobby, Cameron i Hally czekali w naszym frontowym ogródku aż Mo przyjedzie ze szkoły, uprzednio się grzecznie zapytawszy, czy mogą. Świeciło słońce, magnolia szykowała się do corocznego wiosennego szaleństwa, Cameron stał na plastikowej zjeżdżalni i dmuchał bańki mydlane. Powietrze było jak kryształ, błękit nieba porażał.
Pogoda nas na razie rozpieszcza. Marzec jest piękny, styczeń był tak okrutny jak tylko można sobie wyobrazić. Zimno, smutni ludzie zamknięci w domach ze smutnymi, marudzącymi dziećmi.
Dla nas był wyjątkowo trudny, mnie dodatkowo dobiła diagnoza, dieta (schudłam 4 kilo!), kłopoty zdrowotne mamy i nieustająca presja w pracy, setki esejów do sprawdzenia, zupełny brak wolnego czasu. Tak bardzo na styk, jak żyliśmy w styczniu, to chyba jeszcze nigdy nie, w niekończącym się biegu z pracą i dzieckiem 24 godziny w domu. Bez żadnej chwili oddechu.
Naprawdę nie wiem, jak mi się udało dotrzeć do marca w dobrym stanie psychicznym, ‚as happy as a pig’ jak tutaj mówią, a pomimo epizodów walenia głową w mur nie mam ani jednego siniaka.
Minęło.
A jednak potrafię, klucz zdaje się tkwi w rozumieniu słów ‚jutro będzie nowy dzień’, ‚to minie’ i ‚nie moja wina’. Uczyłam się tego siedem lat.
Pożyczam klucze 🙂
PolubieniePolubienie
Mogę Ci dorobić:)
PolubieniePolubienie
najdłuższa żmija też kiedyś mija- i nie ma wyjątków. To co się dzieje, też będzie historią kiedyś…
PolubieniePolubienie
Trzeba bylo leciec na wakacje w styczniu :-). Ja bylem na Grand Canarii. Dwa tygodnie odpoczynku od irlandzkiej pogody i lockdownu. Tony witaminy D zakumulowane w organizmie. Testy troche podrazaja podrozowanie, ale trudno. Btw samolot pelny w obie strony.
PolubieniePolubienie
Niestety, w roku akademickim pracuję. A i podrózowanie dla przyjemności jest teraz nielegalne.
PolubieniePolubienie
Moja przyjaciółka sprzedała mi kilka dni temu nowe zdanko „zawsze możesz zrobić mniej”.
Tylko, że ja od kilku lat robię właśnie coraz mniej – ale jak się ma dorosłe dzieci to łatwiej.
Ale spróbuj może ty nauczyć się „robić mniej”.
PolubieniePolubienie
Mam plan robienia mniej od nowego roku akademickiego, jak nie będę już musiała brać wszystkich przedmiotów co dają, żeby nam wystarczyło na życie, spłatę domu i studia. Będziemy mieli drugi dochód i będzie to ogromna różnica. Mam wielki szacunek do samotnych matek. Ale w tym roku się po prostu nie dało – nie mogę nie przygotować zajęć, nie mogę nie sprawdzić esejów, no mogłabym mieć przestarzałe dane na slajdach, ale jest mi po prostu wstyd pokazywać coś takiego studentom, którzy płacą za swoje studia.
Ale w przyszłym roku obiecuję! Mniej.
PolubieniePolubienie
kochana, mnie się nie tłumacz. Ja wiem jak to jest, ale cieszę się, że Mi zacznie pracować i będzie wam wreszcie lżej.
PolubieniePolubienie
Bardzo szanuję ludzi, którzy wiedzą, że mogą robić mniej, ale chce im się więcej, bo ambicja nie pozwala na mniej. To bardzo cenna cecha. Tak, że szacun psze Pani 😁
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Hej, miło mi że wpadłaś! Ja się martwię że jestem za ambitna i przekazalam ta ambicje moim dzieciom i będą miały ciężko w życiu!
PolubieniePolubienie