Dobre wieści:

Schudłam dwa kilo od początku stycznia!

Złe wieści: schudłam dwa kilo od początku stycznia na tej cholernej diecie!

I tak od początku roku prawie codziennie dostaję z liścia, od różnych małych i Wielkich Spraw. Już nie mówię dieta, bo co to jest dieta, jestem na pewno bardziej od niej uparta, ale okazuje się, że na wizytę u reumatologa pacjent publiczny czeka dwa lata, na cito – dziesięć miesięcy, z mamą nieciekawie, a osoba-wobec-której-żywię-uzasadnioną-niechęć-bo-jest-narcystyczną-szują… tak jak przypuszczałam dostała stanowisko mojej szefowej. Wprawdzie kompetencje zostały bardzo okrojone (praktycznie może mi nagwizdać), trudno to również nazwać jej sukcesem, bo nikt inny nie startował, no ale wiecie…

Z drugiej strony, co mi właściwie może zrobić, najwyżej napluć na głowę, od razu jak tylko będzie mogła. Ćwiczę się zatem w cnocie obojętnego stania z boku i technikach błyskawicznego wyciągania parasola.

Ale są dobrzy ludzie na świecie i ta świadomość mnie trzyma w pionie. Dwa dni temu moja ulubiona sąsiadka wyczuła przez telefon, że jest ze mną dość kiepsko i podrzuciła mi pod drzwi zestaw awaryjny do-dbania-o-siebie: pluszową piżamkę w gwiazdki, balsam do ciała, skarpety w paski oraz zestaw miniaturowych kremów do rąk. Poczułam się od razu zadbana. Daleki kolega z Polski zgodził się konsultować moją mamę na odległość, tylko na podstawie zdjęć i wyników badań. Dziewczyna mojego syna robi mi herbatki i bierze moją córkę na spacer, a brat zadzwonił, czy nie potrzebuję pieniędzy na leczenie, bo jedna prywatna konsultacja to 300 euro.

8 myśli na temat “Dobre wieści:

  1. A dlaczego ty nie startowałaś na szefową? (dla koleżanki pytam ;)) )

    Kurczę, taka sąsiadka to skarb. I skąd ludzie mają pomysły, że takie coś, jak kremik do rąk i wesołe ubranko mogą poprawić nastrój? W życiu bym na to nie wpadła, a nawet jak bym wpadła to zastopowałoby mnie tysiące wątpliwości od „a jak ona nie lubi tej firmy od kremu” po „jeszcze sobie coś pomyśli, że mi np zależy czy coś”.
    Podziwiam
    Materiał na synową wygląda udanie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Taka jedna, nie startowałam, bo to praca administracyjna, a ja nie lubię i się nie nadaję. Od przyszłego roku zamierzam spróbować czegoś (trochę) nowego, ale na pewno nie takiej pracy.
      Re kremik – z sąsiadką znamy się bardzo dobrze, bo najpierw była moją koleżanką, a potem sąsiadką i przyjaciółką. W sumie tak jak piszesz – nie moja firma, nie będę używać balsamu (może oddam dziewczynie syna?), ale sam gest mnie bardzo rozczulił.

      Polubienie

Dodaj komentarz