przynosi chujowe wiadomości, trzeba się jakoś zamknąć w sobie, schować, skurczyć, żeby tylko przetrwać, przeczekać ten zły czas, a jutro znowu pójdziemy nad rzekę.
Życie polega na odliczaniu czasu, jeszcze tylko miesiąc, już minął tydzień, jeszcze tylko trzy tygodnie, oby lockdownu nie przedłużyli, i znowu jeszcze tylko dwa miesiące, jeszcze tylko pięć tygodni. Codziennie trzeba wstać i żyć, wymyć zęby i buzię, jakoś się uczesać. Uśmiechnąć do dziecka. Pomóc w zadaniach szkolnych. Zrobić wykłady. Przeczytać artykuł i rodział. Włączyć Zooma i gadać dwie godziny. Przerwa. Znowu trzy. Przerwa. Zadania z dzieckiem. Obiad. Sklep? Nie ma czasu na spacer. Przerwa. Jeszcze godzina zajęć. Przerwa. Telefon do Polski, do znajomego lekarza. Po prośbie. Spać. Przewracanie się z boku na bok do czwartej.
Lockdown. Dieta. Choroba. Bardzo Dużo Pracy. Zamknięte szkoły. Złe wiadomości z Polski.
Na razie siedzę w sobie i boję się, że jak wyjdę, to znowu coś przypierdoli.
Zbieram siły. Zbieram energię. Próbuję się dokopać do tego źródła, co jest w każdym z nas, ale na razie susza.