czyli żyję jak w polskich komediach.
Od kiedy się dowiedziałam, że płatki owsiane też odpadają, nie mam pomysłu na śniadania.
Ale słodkie pieczone ziemniaki zaczęły mi smakować. Jak i ryba trzy razy dziennie (bo spróbujcie się najeść samymi warzywami).
Mój kosz na owoce i warzywa nigdy nie był tak pełny i nigdy nie jadłam tak dużo batatów, brukselki, kalafiora, brokułów, rzepy, kapusty, oliwek, sałaty, kaparów, marchewki i pietruszki. Czasem jem pieczone bataty z marchewką, czasem z rzepą, czasem wszystko wrzucam do jednej zupy.
Żyć nie umierać.