Co roku sobie postanawiam, że będę więcej czytać książek, bo mi się styl pisania degeneruje i niedługo nie będzie się dało tego czytać.
I co roku mi się nie udaje, bo jak tu jeszcze więcej, jak się nagle okazuje, że muszę codziennie zarzucić te 30 – 70 stron wypocin studenckich. I w tym roku będzie to samo, bo znowu od miesiąca siedzimy po uszy w esejach. Miałam mieć przerwę świąteczną i miało być trochę lżej, ale Mi wyskoczyło sprawdzanie 150 postów blogowych i 50 esejów, pomogę mu oczywiście, bo już biedak się nie wyrabia.
Trudna końcówka roku ze spiętrzeniem spraw pracowych i niepokoi zdrowotnych, ale tym razem uroczyście sobie obiecuję, że w przyszłym roku nie bierzemy dodatkowych zajęć – tych dla zarobku i tych prestiżowych. Namówiłam Mi, żeby wziął fuchę na swoim uniwerku, a teraz wydaje się, że fucha sobie wzięła jego, bo ciągle go nie ma, to znaczy jest w domu, ale duchem nieobecny. Pracuje.
Święta spokojne, ze stresem świątecznym w normie i tylko we czwórkę. Miała dojechać koleżanka/dziewczyna Adka, ale się w samą Wigilię okazało, że rodzice mają robić test i już po Świętach odebrali dodatni wynik. Ona jeszcze nie, ale jak wiecie to skomplikowane.
W nowy rok zaczynam przeokropną dietę, która mam nadzieję pozwoli wyciszyć pewne zaczynające się u mnie objawy, ale wcale mi się nie uśmiecha, bo jest naprawdę niefajna. Jedynym pocieszeniem to, że jako skutek uboczny się chudnie:D
Wczoraj nareszcie spotkaliśmy się z naszymi ulubionymi znajomymi (ona Hiszpanka, on Irlandczyk), tymi, których namówiliśmy na kupno domu koło nas i których nie widzieliśmy naprawdę dawno – jak na to, że mieszkają prawie że za rogiem. Spotkania osobiste jednak mają zupełnie inną dynamikę. Ona zrobiła mnóstwo naprawdę przepysznych różności i do tego dużo wegańskich dla Mi, który nie pił i wrócił wcześnie z Mo do domu. Ja zostałam i piłam, i to takie dziwne alkohole, że dziś cały dzień mnie boli głowa. Ale o dziewiątej wieczorem już myślę, że było warto, bo o dziewiątej rano nie byłam tego taka pewna;)
Diety nie zazdroszczę. Osobiście nie cierpię diet, bo na samą myśl głowa mnie boli. Ale jak mus, to mus. Trzymam kciuki za powodzenie akcji dieta.
PolubieniePolubienie
Dziękuję bardzo, kciuki się przydadzą, bo będzie ciężko. Muszę spróbować i zobaczyć czy działa.
PolubieniePolubienie
cóż to za dieta? Ale w sumie co za różnica – jaka by nie była, każda paskudna, skoro trzeba jeść według jakiegoś regulaminu i harmonogramu.
No, ale skoro ma pomóc…
Ja sama mam problem z dietami, bo…nie umiem przestrzegać reguł. Nie pamiętam o „porze karmienia”, w każdym daniu znajdę coś, czego nie jem (łatwiej wymienić to, co jem 😉 ) a nawet jak nie, to akurat w tej konkretnej chwili nie mam na to ochoty…bo nie, i koniec. Możliwe, że właśnie dlatego, że trzeba.
Parszywy mam charakter jeśli chodzi o żywienie i łaska boska, że nie jestem facetem bo by mnie żona zabiła 😀
PolubieniePolubienie
Haha, moje siostry są takie same!;)
PolubieniePolubienie
Dieta dr Dabrowskiej? Zima? 😦
Wiesz, mialam taka mysl ze to stres i przepracowanie ost lat wychodzi Ci w postaci choroby… Moze czas odpoczac? Czas sie wysypiac, miec wolne, miec hobby, zagonic Menza do roboty domowej, Adka wygonic na swoje lub tez nakazac obowiazki domowe? Malo nt piszesz ale wydaje mi sie ze wszystko w domu opiera sie na Tobie. A po co? Masz 2 doroslych facetow. 3 doroslych i 1 dziecko to powinien byc dom idealnie funkcjonujacy, bo kazdy dorosly robi swoje w tym domu…
No dobra, powymadrzalam sie:P w Twojej intencji i moze cos Ci tam zaswita;)
Zdrowia Ci zycze! I swietnie, ze poszlas na imprezke 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dieta to Autoimmune Protocol, jest troche o tym na necie, jest tez troche artykulow naukowych. Na razie do niej sie przymierzam, bo ja nie jem miesa, a w niej jest miesa – musze je czyms zastapic.
Maz pomaga tyle, ile daje rade, zdaję sobie sprawe, ze ciągle wyglada jakbym to ja mu pomagala i wszystko sama robila, ale tak nie jest. Niestety, teraz on ma wymagajace studia i oboje zdawalismy sobie z tego sprawe. Bez sensu byloby je zawalic, kiedy placimy za nie 9000 euro za rok. My jestesmy troche jak te dwie nogi – teraz jest moj czas, zebym pracowala, a on idzie do przodu;) Nie narzekam na podział obowiązków i nie zamieniłabym się z nim za żadne skarby.
Syn – no tak. tutaj jest trudniej. Troche pomaga, ale wiadomo jak to z duzymi dziecmi – troche uwazaja, ze rodzice to nie ludzie.
PolubieniePolubienie
Slyszalam o tej diecie protokolowej. Niektorym pomaga.
Czytalas blog pt Tluste Zycie? Albo Akademia witalnosci? Polecam.
Co do niejedzenia miesa – mnie sie nie udalo. Moj organizm choruje bez miesa. Miesa, nie ryb.
Moze to jest trop? Co byloby gdybys po malu zaczela jesc mieso?
Wiesz, ze mozna sobie zbadac (niefarbowane) wlosy na sklad pierwiastkowy i sprawdzic w jakim stanie jest organizm? Zrobilam to sobie i bardzo chwale. https://www.biomol.pl/analiza-pierwiastkowa-wlosow-program-zdrowotny – pod badaniem podpisuje sie lekarz medycyny, dostajesz caly opis, wskazowki lecznicze i dietetyczne. Mnie sie sprawdzily 100%, przepowiedzialy mi chora tarczyce, co odkryto dopiero 2 lata pozniej…Chce powtorzyc to badanie.
Uznalam, ze moze po 60tce uda mi sie byc vege. Wtedy juz powinno byc latwiej. I nie rozwale sobie hormonow, organizmu tak jak poprzednio.
Skoro piszesz, ze jest ok z Menzem, pod wzgledem obowiazkow i domu to wierze. Mam nadzieje, ze to sie zaraz skonczy i oboje odetchniecie. Majac tylko swoje prace i doroslego syna, mala coreczke – dacie rade.
Eh, no z synami ciezka sprawa, bo oni nie chca dorastac:P chca sie bawic! Najchetniej cale zycie! Pare lat po 20 mozna przebablowac, ale wiecej – szkoda czasu… Moj brat (44) nie dorosl dotad:P Nie wiem jaka jest recepta? Pozwolic mu sie wyprowadzic, zeby musial dorosnac? Wymagac od niego bardziej, jesli z Wami mieszka? Im wczesniej tym lepiej… on juz dzidzia nie jest. Potem bedzie maminsynkiem:P i mial 2 lewe rece… Moj brat nic nie musial, poki ja mieszkalam w domu. Jak sie wyprowadzilam – nagle nauczyl sie gotowac, sprzatac, placic rachunki, robic zakupy itd. Tyle ze maminsynkiem pozostal:(
No wiec to dorosly chlop i w takiej sytuacji, kiedy Wy ciezko pracujecie (na niego tez i przeciez pewnie finansowo bedziecie mu pomagac) to jego dzialka przejac wiecej obowiazkow domowych… zawsze uwazalam, ze z dziewczynkami jest latwiej. Sa samodzielne, empatyczne, pracowite i spoleczne.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dzieki za rady, z chęcią sobie sprawdzę włosy (lubię różne testy;). Adek się na razie wyprowadził, zobaczymy:)
PolubieniePolubienie