Takie dwa bukiety dostałam od koleżanki mojego syna w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Jak powszechnie wiadomo, można mnie kupić kwiatami. Koleżanka mieszkała z nami przez te dwa tygodnie, bo jej współlokatorka miała kontakt z kimś z wirusem i musiała się kwarantannować.

Przy okazji prezentuję nowy kolor ścian – wprawdzie nie widać dokładnie, wyglądają trochę jak białe, ale to nie jest biel, Dulux mówi, że to ‚pebble drift’. Dobrze się kojarzy i nareszcie nasz duży pokój nie wygląda jak piwnica. Zostawiłam specjalnie ten krzywy górny róg, żebyście sobie zobaczyły jak się odróżnia od białego sufitu. Kominek też dostał nowe ubranko – farba tablicowa, kocham. Wszystko to zrobione jeszcze we wrześniu, ale się chyba jeszcze nie chwaliłam, że trzy lata po kupnie domu nareszcie pomalowaliśmy ściany:) U mnie zawsze wszystko się toczy wolno – do dziś nie mamy parapetów, to już dwa lata po wymianie okien.

Bardzo miła z niej dziewczyna, tej koleżanki, ciepła, uczuciowa, sympatyczna, została role model dla Mo, która od też chce się teraz malować, ‚jak Ren’. Na moje wyjaśnienia, że nie można się malować do szkoły stwierdziła, że będzie tylko na weekendy:D

Mo ją po prostu kocha. W Adka uczucia nie wnikam, nie ma co zmuszać do deklaracji.