Politycy partii przewodniej w kraju dociskają gazu i pędzą na czołówkę ze ścianą, kretyni u władzy grają na poparcie (małej garstki) jeszcze większych kretynów. Nie sądzę, żeby Polska wyszła z Unii, niemniej jednak taka idiotyczna postawa wyrzuca nas z korytarzy UE prosto na zapyziałą orbitę nieśmiesznych lokalnych satrapów. Nie tak się robi dyplomację.

Ech, nawet ja – całe życie w gorącej wodzie kąpana, z nerwami na wierzchu i kompleksami jak kule u obu nóg – tyle się nauczyłam w tej Irlandii, że negocjacje nie polegają na robieniu z siebie wujka wariatuncia i stawiania się w sytuacji przegranej, takiej, która tylko obnaży nasz brak jakiekokolwiek znaczenia. To jak słynne ‚czy wiecie kim ja jestem!’ (na co Kajko mówi do Kokosza „zobacz, biedny człowiek, nie wie kim jest!”) Żałośnie i smutno i straszno.

Cała moja nadzieja w młodej Polsce, w tych wszystkich wioskowych dziewczynach stadnie chodzących na Zumbę (pozdrawiam Iksia!), które są w stanie powiedzieć do księdza ‚pokaż macicę!’. Czekam, kiedy one przejmą władzę.