Beczka na ciężkie czasy

albo moje luksusowe życie w pandemii.

Po pierwsze, praca z domu – w ogóle mnie nie obciąża, a wręcz przeciwnie, można powiedzieć, że mnie odciąża, wręcz wyzwala mnie z pewnych ograniczeń. Na przykład mogę podczas przerwy w wykładach poleżeć sobie na sofie, albo nastawić zupę dla całej rodziny. W ogóle pozycja horyzontalna w czasie pracy bardzo mi się podoba, pozwala na szybszą regenerację sił i chciałabym również po pandemii mieć taką możliwość, święty Mikołaju. (Pamiętam jak w ciąży marzyłam o ‚pokoju socjalnym’ w pracy, żeby choć przez chwilkę móc sobie poleżeć w przerwach między wykładami… Marzenia się jednak spełniają, nieważne, że pięć lat później i tylko dzięki ogólnoświatowemu stanowi wyjątkowemu).

Chodzenie ciągle w takich samych ciuchach (nie, nie TYCH samych! jeśli tak przeczytałaś, to wróć!) – u mnie zestaw obowiązkowy to bawełniana bluzeczka w paseczki i spodnie od piżamy – jest również bardzo relaksujące, nie muszę codziennie od rana dumać jak się ubrać, nie muszę nic prasować, chodzić na obcasach ani ściskać się ołówkowymi spódnicami (nie, żebym to robiła przed pandemią, ale zdarzało się, że przemykając po korytarzach fabryki jakaś niewymarła jeszcze część mojej toksycznej kobiecości na widok kobiety eleganckiej podnosiła głowę i pytała pogardliwie ‚a ty?’). A teraz wystarczy bluzeczka w paseczki, z ewentualnie dopiętym białym kołnierzykiem, jakbym chciała bardziej uroczyście (jeszcze się nie zdarzyło, ale jakby co…).

Jestem ponadto w tej dobrej sytuacji, że państwo Irlandzkie ma takie same prirorytety, jak ja: dzieci cały czas chodzą do szkoły. Nie ukrywajmy – dziecko w domu by mnie dobiło. Ale równocześnie największy stres rodzica małego dziecka – kto zostaje w domu kiedy dziecko ZNOWU JEST CHORE (w tym roku szkolnym już trzy razy!) – w pandemii po prostu nie istnieje. I tak jesteśmy w domu. Cały czas. BINGO. Szach-mat życie! Brak konieczności lawirowania pomiędzy pracami i kombinowania z godzinami, zwolnieniami i zarobkami to po prostu luksus, wisienka na torcie, moja prywatna pandemia +

Zamknięte sklepy to już w ogóle mały pikuś i w ogóle mnie nie ruszają – w tym roku jesteśmy biedni (boże, czy kiedykolwiek nie byliśmy?), bo płacimy za studia Mi, więc WRĘCZ cieszę się, że mnie nic nie kusi. Restauracje, spa, kluby fitness, salony kosmetyczne i fryzjerskie, nocne kluby, wycieczki zagraniczne, koncerty, mecze, płatne wystawy, wyprawy jachtem, loty balonem, loty w kosmos i inne podobne atrakcje praktycznie zawsze były w moim kajeciku zaksięgowane w zakładce „nie niezbędne do życia”, a zatem byty nieistniejące, liczby nierzeczywiste, wobec czego trudno mi odczuwać ich brak. Jakbym chciała poszastać pieniędzmi, mogę sobie zamówić jedzenie na wynos:D

Jedyne, za czym naprawdę tęsknię to loty do Polski, ale przecież byłby to skandal, gdyby mi już ZUPEŁNIE niczego nie brakowało, prawda?

Oraz na szczęście jesteśmy zdrowi, ale tutaj pukam w niemalowane.

Oprócz tego nie czuję się w ogóle ograniczona w moim jestestwie, moja wolność jest wolna z maską czy bez, a noszenie jej jest mi doskonale obojętne – dokładnie tak, jak z majtkami: nawet w największe upały społeczeństwo upiera się, żeby mieć je na sobie, a jakoś nikt za bardzo nie protestuje, że uwierają, obcierają, powodują grzybicę i nie można przez nie oddychać;)*

Hmmm…

Przestałam się bać.

Wygląda na to, że praktycznie od zawsze żyję w Ciężkich Czasach, Pandemia to moje drugie imię, a Kryzys to mój partner życiowy, razem sobie oto żyjemy od wielu lat swoim małym, monotonnym, nudnym i biednym życiem, bo niewidzialna ręka rynku tak nam pociągnęła z liścia na samym początku dorosłości, taki nam lockdown wprowadziła, że teraz mało co nas rusza.

Niczego mi nie brakuje, jestem szczęśliwa i spokojna, a moja beczka mi w zupełności wystarcza.

Ale beczka jest ważna, bo nawet Diogenes nie spał gdzie popadnie.

* Wiem, że są osoby, które mają problemy z płucami i dla nich noszenie maski może być faktycznie niewskazane. Ale w moim otoczeniu osoby, które najbardziej narzekają na noszenie masek to te same, które palą szlugi. I co im zrobisz;)