Innego końca świata nie będzie

Moja szefowa wczoraj padła na jakiegoś wirusa, pisze, że leży plackiem i nie daje rady wstać, ale już wiadomo, że to nie korona.

Praca nam funduje szczepionkę na grypę i za tydzień, jak co roku, idę się szczepić. Przynajmniej to świństwo mam z głowy. Mi się nie szczepi, bo jest weganem a szczepionka jest na kurzym jajku ;D I prawie co roku cierpi, niestety, jak go grypa dopada – ostatnio miał 40 stopni przez prawie tydzień (wiecie, że mężczyźni gorzej przechodzą infekcje? jest to prawdopodobmie związane z wysokim poziomem testosteronu, który przecież jest sterydem).

W Dublinie nowe restrykcje – teraz praca mi wystawiła specjalny papier, że dojeżdżam do pracy;D Bo zalecane jest pracować z domu. Puby są nadal zamknięte (od marca! właściciele już dawno się załamali), teraz również zamknęli restauracje (jeśli nie ma stolików na zewnątrz), galerie, muzea, teatry, kina i tak dalej. W sumie nie wiem, czy kina w ogóle były otwarte.

Jakoś nie widzę nagłego wyjścia z tej całej historii, szczepionki słabo działają przecież u ludzi starych (nawet się ich nie testuje na seniorach), a tutaj najbardziej zagrożona jest populacja 70+

Chciałabym odwiedzieć rodziców, ale kiedy to będzie możliwe? Oboje mają koło osiemdziesiątki, w sumie też nie ma na co czekać.

Innego końca świata nie będzie.