Jak (nie) działa system

Lekarz nie oddzwonił, widocznie nie jesteśmy poważnym przypadkiem;D

Poza tym ujawnił się katar, czyli zanik węchu ma jakieś wyjaśnienie.

Teraz testowanie raczej nie ma sensu: nawet, jeśli lekarz oddzwoni jutro, a test zrobimy najszybciej w środę, jak będą mieli czas do nas podjechać (przypominam, że nie mamy samochodu, a chyba jechać publicznym transportem na test się nie powinno), wynik najszybciej w piątek.

Mogliśmy dziś prywatnie – tylko 180 euro, jakbyśmy się jakoś dostali do centrum, bo przecież nie mamy samochodu. (Hmm… ale przecież mamy rower!)

A w poniedziałek i tak by poszła do szkoły, bo wg. wytycznych w Irl można przestać się samo-izolować dziesięć dni po wystąpieniu objawów, jeśli przez co najmniej pięć nie ma się gorączki. A ona nawet gorączki nie miała – bo stan podgorączkowy się nie liczy.

Ale jeszcze poczekam i zobaczę, co lekarz powie jutro, jak w ogóle oddzwoni. Może mogłaby już iść w środę do szkoły?

Wygląda na to, że system sobie nie radzi z wirusem, z takimi rozwiazaniami jesteśmy skazani na coraz wyższą liczbę zakażeń (i śmierci), albo na coraz bardziej restrykcyjne zamknięcia kraju /regionu/miasta. Bez wprowadzenia szybkich, tanich testów na masową skalę powrót do normalności się nie uda.

Szybkie testy antygenowe niesłusznie mają złą reputację, ich zła sława wywodzi się z pierwszych wersji, które dawały tylko 50% pewności. Ale procent false negative został bardzo zredukowany, obecnie to tylko 3% (na sto osób chorych, trzy osoby nie zostaną wykryte), a ich niska cena – co przekłada się na dostępność – i szybkość wyniku sprawia, że mogą być dużo bardziej skuteczne.

Wyobraźmy sobie, że już w sobotę zakupiłabym testy dla wszystkich członków rodziny (dlaczego by nie – jakby kosztowały po 5 dolarów sztuka, no, nawet za 10 byłoby mnie stać). Jeśliby wszystkie wyszły negatywne, to mogłabym powtórzyć po dwóch dniach – i znowu, jeśli by wszystkie wyszły negatywne, przy braku objawów prawdopodobieństwo wirusa było by naprawdę znikome – 3/100 z 3/100 to 0.0009. Dziewięć osób, na dziesięc tysięcy zakażonych i testowanych, ma fałszywie ujemny wynik dwa razy. (Dobrze policzyłam?)

Test systemu

No to mam okazję przetestować system. Na razie do przychodni dodzwoniłam się za 25. razem.

Lekarz ma oddzwonić. Czekamy.

Mo czuje się świetnie, został jej tylko mokry kaszel. Coraz mniej mi to wygląda na koronę, ale machina została uruchomiona.

M żałuje, że nie może iść jutro na zajęcia, moja praca wymaga, żebym poszła w środę, dopóki moje dziecko nie ma pozytywnego testu, a ja żadnych objawów, nie jestem traktowana jako zagrożenie.