Czemu z tej pustki ciągle drwisz,

jeśli ta pustka nie drwi z ciebie’.

Zabawmy sie w zgadywanki. Co widzicie na poniższych obrazkach?

The Thinking Behind The Famous Rorschach Inkblots Test

Jest jakieś takie głęboko zakorzenione poczucie w człowieku, że rzeczy muszą być po coś albo dlaczegoś. Chyba najtrudniej jest nam, ludziom zaakceptować przypadek czy splot okoliczności. Całkiem, jakby kosmiczny przypadek w jakikolwiek sposób podważał sens podziału na dobro i zło, sens ludzkiego świata. Ale przecież jest to proste – jest świat człowieczy, świat wartości. I rzeczywistość zewnętrzna, że się tak wyrażę, która nie ma sensu i celu. Po prostu jest. Rzeczy nie zdarzają się ‚po coś’, rzeczy się po prostu zdarzają. Nie chorujemy, „po to”, żebyśmy mogli coś zrozumieć – na przykład co jest dla nas ważne, choć oczywiście możemy wyciągnąć wnioski z różnych wydarzeń – przekonać się, co jest najistotniejsze dla nas. Możemy również zaobserwoać ciągi przyczynowo-skutkowe, po to, by ewentualnie zapobiec im w przyszłości, ale nigdy nie będziemy mieli całkowitej kontroli nad światem zewnętrznym.

Choć jesteśmy częścią świata i nasze działanie mają bezpośredni wpływ na to, jak się ma nasz ludzki byt, rzeczy nie przydarzają się nam, by nas ukarać, zatem również nie często przydarzają sie ‚dlaczegoś’. Łączenie trudnych doświadczeń z ‚karą’ jest bezpośrednim przeniesieniem skojarzeń z dzieciństwa – wylałam mleko i mama na mnie nakrzyczała, byłam zła i spotkała mnie kara. Ale świat (niestety?) tak nie działa, chorujemy i umieramy nie dlatego, że byliśmy ‚niegrzeczni’. Choć nadużywanie alkoholu jest bardzo częstą przyczyną raka, nie każdy chory nadużywał alkoholu.

Taki to dziwny świat – ludzki i nieludzki zarazem, i musimy w nim jakoś odnaleźć. A to jest chyba najtrudniejsze.

Głęboko zakorzenione specyficzne pragnienie sensu powoduje, że za różne przypadkowe rzeczy ktoś musi być odpowiedzialny. No bo jakżeby inaczej? Przypadek? Nie sądzę;) Cechę tę najłatwiej zauważyć w czasach wyjątkowych, jak na przykład pandemii. Albo wymyślonej pandemi;) w każdym razie sytuacji nadzwyczajnej.

Doszukiwanie się sensu jest również związane z nietolerancją niewiedzy. Nawet, jak nie wiemy, to wiemy przecież, bo musimy wiedzieć. Budujemy sobie świat ze skrawków dostępnych informacji, nie mogąc dopuścić do świadomości, że w naszym obrazie są dziury, bo niepewność rodzi strach. ‚Wiem, że nic nie wiem’ nie bez kozery jest kojarzone z samoświadomością i odwagą. Bo im bardziej nie wiemy, tym bardziej jesteśmy przekonani, że coś wiemy – to tak zwany efekt Krugera-Dunninga:

Anthony Ricciardi on Twitter: "The more I listen to contrarians ...

I obecnie szalejące teorie spiskowe to właśnie dla mnie konstekwencja doszukiwania się sensu we wzorach Rorschacha, oraz, oczywiście efekt Krugera-Dunninga. Nagle wszyscy jesteśmy epidemiologami, psychologami społecznymi i ekonomistami i po prostu wiemy, jakie restrykcje powinny bądź nie powinny być wprowadzone, na jak długo i jak to by się odbiło na zachorowalności. I gospodarce. Wiemy, że to wszystko ściema, że wirus nie jest/nigdy nie był taki groźny i gdyby tylko wszyscy przestali panikować, to moglibyśmy dalej sobie żyć, być może chorując sobie niezauważenie na ‚grypę’, zdrowiejąc szybko i bez komplikacji. I wszyscy mogli by życ długo i szczęśliwie w krainie mlekiem i miodem płynącej:)

Przesłuchałam połowę filmiku polecanego przez Iksię, mój komentarz w następnym odcinku;)