Posiadacze psów są szczęśliwsi od posiadaczy kotów,

z badań wynika. Nie wiem czemu, ale badzo mnie to dziś rozbawiło, jakieś pomysły jak to interpretować?

Ciągle lato. Dwadzieścia stopni, Mo, irlandzka dziewczynka, wychodzi do ogrodu i wraca cała czerwona i spocona. Kwitną petunie, niestety, to już koniec tulipanów i bzu. Wczoraj pojawiły się klony japońskie w Aldiku, wysłałam M z samego rana, kiedy wychodził o ze sklepu po 10 już wszystkie drzewka były sprzedane. Centra ogrodnicze zamknięte, a rośliny ogrodowe to hobby każdego Irlandczyka, jak wiadomo. U nas na poczcie można kupić sadzonki petunii i aksamitek, idą jak świeże bułeczki:)

Ryanair odwołał nasz lot do Pl i tak dylemat jechać-nie jechać mi się rozwiązał. Żałuję najbardziej Mo i tych cudnych wakacyjnych miesięcy, kiedy biega z kuzynami do późnego wieczora, żałuję ciepłego Polskiego morza i tego balsamicznego, upajającego zapachu sosnowych lasów.

Dostaliśmy maila ze szkoły, że niedługo nam przyślą tzw. welcome pack, czyli pakiety powitalny. Normalnie dzieciaki w czerwcu odwiedziłyby nową szkołę i poznałyby się, a tak zostają nam papiery i spotkania online.

Ja jeszcze urobiona po pachy, jestem drugim egzaminatorem dziewięciu prac dyplomowych, jeszcze ostatnie eseje z uniwerku i egzaminy online po 18 maja. Długo się ta końcówka ciągnie.

W Irl matury odwołane, uczniowie dostaną oceny na podstawie ocen rocznych. Trochę to uprości cały galimatias, bo przecież matury trzeba by było sprawdzić i ocenić i dopiero na ich podstawie przyjmować na studia. A tak szybciej będzie wiadomo co i jak. U nas w szkole już poinformowali, że prawdopodobnie rok akademicki zacznie się dopiero w październiku, a może i w listopadzie. I w dodatku już chyba wiadomo, że większość zajęć będziemy prowadzili online.

Z niecierpliwością czekam na koniec, kiedy będę mogła wreszcie przeczytać książkę. Minusem mojej pracy jest to, że muszę tam tak dużo czytać , że już nie starcza mi czasu na czytanie dla przyjemności. Albo z ciekawości.