w Polsce. Bo chyba się nie da/nie ma sensu – dwa tygodnie kwarantanny w Pl, po przyjeździe siedząc u brata, sporadyczne spotykanie się z rodzicami, kiedy przyjadą do brata na ogródek, siedzenie bratu i bratowej na głowie przez miesiąc (?), w czasie, kiedy niedługo będzie im się dziecko rodziło, bo przecież nie będziemy mieszkać na 7 piętrze w bloku u rodziców z Mo, która nie mogłaby za bardzo wychodzić z domu, i jeszcze ta kwarantanna, no zatem siedzenie bratu na głowie, brak pewności, czy w ogóle pojedziemy nad morze np w sierpniu, a po przyjeździe do Irl znowu dwa tygodnie kwarantanny. Czyli dwa miesiące wakacji z czego miesiąc w kwarantannie. Nie ma to sensu, nie?
Nie mówiąc już o tym, że przecież jeszcze samoloty nie latają.