Ja wczoraj dotarłam do kresu (choć pewno nie ostatniego) kiedy zaczęłam wrzeszczeć na Mo, że zjadła dwie truskawki więcej, a miała zostawić dla brata, mówiłam jej i pokazywałam, że dla każdego z nas zostało tylko po dwie, a ona zjadła chyba z siedem, NO PRZECIEŻ MÓWIŁAM CI, ŻE MASZ ZOSTAWIĆ DLA NAS, DLA ADKA, PROSIŁAM CIE, NIEDOBRA JESTEŚ, OKROPNA Z CIEBIE DZIEWCZYNKA, WSTRĘTNA, darłam się i darłam, i na to wszedł Mi, ja górująca nad Mo, wydzierająca się, i ona, taka malutka, kuląca się w sobie, dziewczynka z warkoczykami, strasznie niedobra dziewczynka, wcielenia zła, bo zjadła dwie truskaweczki więcej.
…
Przepraszałam ją oczywiście i przepraszałam później, ale jeszcze w nocy budziła się z płaczem i wołała tatę i coś mu tam mówiła, że ona tylko zjadła dwie truskaweczki i że przecież dla Adka zostało.
Ja też pół nocy nie mogłam spać. Jak można o coś takiego zrobić malutkiej dziewczynce awanturę?






