Premier (Taoiseach, wymawiany ‚Tiszok’), który nie jest premierem – miesiąc temu były wybory przetasowujące system partyjny w Irlandii, ale nowy rząd nie został jeszcze wyłoniony, takie rzeczy to tylko w Irlandii; – mówi, że z końcem miesiąca może być nawet 15 000 chorych. Przyjmując, że około 10% potrzebuje pomocy szpitalnej, 1500 osób będzie w szpitalach. A mamy 150 łóżek intensywnej opieki medycznej. Koleżanka, która pracuje w lokalnej instytucji mówi, że mieli spotkanie z Funduszem zdrowia w piątek, na którym im powiedzieli, że ich instytucja będzie szpitalem polowym. Jej szef płakał na tym spotkaniu.
Wygląda na to, że wszyscy nareszcie zaczęli traktować zagrożenie poważnie. Wbrew pozorom bardzo mnie to cieszy, bo nie ma nic gorszego niż zlekceważenia możliwej katastrofy, mając oczywiście nadzieję, że ona się nie wydarzy.
Nawet Borys się ugiął i wprowadził jakieś środki zaradcze w UK, choć oczywiście szkół nie zamknął. Wygląda jakby chciał wprowadzić Darwinizm w czystej postaci – skoro najbardziej są narażeni ludzie starsi i osoby z poważnymi problemami zdrowotnymi, to może pozwolić im umrzeć. System finansów publicznych zdecydowanie będzie się miał lepiej, jak wymrze 15% staruszków (taka jest prawdopodobnie śmiertelność wśród tej grupy wiekowej).
A my się izolujemy. Od pięciu dni siedzimy w domu, przyznam szczerze, że ma to również dobre strony – wysypiamy się, przestaliśmy być tacy zagonieni. Ale codzienne wymyślanie zabaw dla czterolatki jest trudne.
