Stres. Przeziebienie. Ponury swiat. Bardzo smutna diagnoza przyjaciela.

Wszystko to uruchomilo mi, po raz kolejny, hipochondrie. A zatem wsluchuje sie w swoje pluco, wczuwam sie w swoje oskrzela, odkasluje, odchrzakuje, wypluwam. Boli mnie tam, gdzie zwykle. W tym przekletym miejscu, ktore zawsze pierwsze choruje i ostatnie zdrowieje. Przemawiam sobie do rozumu, ze przeciez przeziebienie, ze przeciez tydzien temu zupelnie stracilam glos, a jest juz tak duzo lepiej. Przemawiam sobie do uczuc, ze przeciez wszytko jest dobrze, ze zyje, ucze, jezdze na rowerze, codziennie 12 km w deszczu, zawiejach i zimnie. Ale zadno z nich nie chce mnie sluchac. A zatem pochrzakuje, pokasluje, odkrztuszam. I znowu i znowu. I znowu.

Boje sie. Przyjaciel jest w moim wieku, za wczesnie, cholera, za wczesnie. Z calej naszej siedmioosobowej brygady na studiach dwie osoby nie zyja, jedna sie psychicznie nie ma za dobrze, a teraz kolejny przyjaciel dostaje taka diagnoze na twarz.

6 myśli na temat “

  1. Na hipochondrię nie ma rady. Ja swoją pokonałam badaniem wymuszanym na systemie co roku choć należy mi się co trzy a może i co 5 lat. Bo ten ból w prawym boku…Wymusiłam też MR głowy.
    Teraz znalazłam sobie inny punkt zapalny. I tak w kółko. Więc rozumiem.
    Oczywiście mogłabym przytoczyć argumenty o tym, że się ruszasz, nie palisz, odżywiasz się z sensem, rodzice twoi jeszcze żyją to znaczy, że nie masz w genach jakiejś bomby…
    Tylko, że to się wie głową. A strach, zwłaszcza w nocy – swoje.
    Nie dawaj się. Byle do lutego.

    Polubienie

    1. znasz teorię o uczuciach, które kształtują ciało człowieka? Mnie się czasem wydaje, że w przeżyte traumy odbijają się na zdrowiu fizycznym ale zależnie od rodzaju traumy odzywa się inny kawałek ciała.

      Polubienie

  2. Tak daleko jesteś, tak zupełnie Cię nie znam, a tak bardzo Cię lubię i tak bardzo mam nadzieję, że będziesz zdrowa i szczęśliwa przez długie lata… Przytulam i głaskam po pleckach… :*

    Polubienie

Dodaj komentarz