A dziś cały dzień pada…

poszłyśmy więc do galerii Sztuki Nowoczesnej.

Mo uwielbia tam chodzić, bo w podziemiach jest kawiarnia z kącikiem zabaw dla dzieci i zawsze tam wstępujemy na kawę i ciacho. I spotykamy inne dzieci, które też nie mają co robić w deszczowy dzień. A do tego w różnych innych salach jest sztuka i to najczęśćiej za darmo. Ale się nie spinamy – chodzimy zobaczyć eksponaty tylko wtedy, jak mamy na to ochotę. Czasem zobaczymy całą wystawę, a czasem tylko jedną sztukę i jest git. Mama zadowolona i Mo szczęśliwa. Dziś widziałyśmy czarny pokój z dziurkami światła i lustrami i czułyśmy się jak w środku drogi mlecznej. Było pięknie.

A wokół galerii jest park, o jak na zdjęciu. I nawet ogród z jabłuszkami i pewnego jesiennego dnia zerwałyśmy sobie nawet jedno zakazane czerwone jabłuszko. Bardzo było smaczne. Zupełnie jak w raju.

Ifcia i Zaczek

bardzo się lubią. Ifcię (po prawej) kupiłam dawno dawno temu w jakiejś ciucharni, a Zaczek przywędrował z Roztocza, od Iksi (jeszcze się nie odwdzięczyłam!). Mo ich ponazywała – tak, jak swoich najlepszych przyjaciół z przedszkola (ten kotek rzeczywiście przypomina Zaczka, ma taki sam zmeczono-łobuzerski błysk).