Malowanie skonczone:

Krzakowi bzu chyba się u mnie podoba, bo zakwitl we wrzesniu:

Malowanie skonczone:

Krzakowi bzu chyba się u mnie podoba, bo zakwitl we wrzesniu:

Słońce świeci jak głupie, leżę sobie w łóżeczku pracując w ciepłej plamie światła. Mo siedzi z przeziębionym tatą na górze. Dzieciaki wykorzystują ostatnie dni lata, tak jak wczoraj:

Ja, jak zwykle na początku roku szkolnego, uzupełniam dokumenty programowe, wypełniam strony internetowe przydatnymi informacjami, przeglądam slajdy. To będzie ciężki rok. To będzie wspaniały rok. (Pisane w sobotę).


Jezusmaria, moja szkoła się zaczyna w przyszłym tygodniu!
Mam ochotę wkleić przerażoną emotikonkę, ale chyba jednak nie jest tak źle. Tylko już poczułam ten ciągły, wszechogarniający stres, kiedy się okazało, że przez trzy dni w tygodniu kończę o 17 i Mo musi zostać w przedszkolu do 17.30. Dwa tygodnie temu, zaraz tylko, kiedy dostałam wykaz godzin, zapytałam się managerki przedszkolnej, czy będzie to możliwe i przez dwa tygodnie stres mnie zjadał po kawałeczku. Bo tyle jej zabrało mi odpowiedzieć. A co, jeśli nie? Będę musiała znaleźć kogoś do opieki po-przedszkolnej (chodzi na trzy poranne godziny fundowane przez państwo). Będę musiała pytać się sąsiadów, może przykleić ogłoszenie w sklepie, pytać się znajomych, może zmienić jej przedszkole? Ale tutaj zna dzieci, lubi je, no kurcze, i tak źle i tak niedobrze. I tak codziennie obracałam to w głowie, codziennie przez dwa tygodnie, bo dopiero wczoraj odpowiedziała mi, że ok, że może zostać w przedszkolu. Uff, kamień spadł mi z serca.
Ale zaraz znowu na nie wskoczył – kurcze, będzie 8 godzin w przedszkolu! Buuu:( Jak ona da radę? Będzie bardzo, bardzo zmęczona. Moja biedna dziewczynka. Ech, bycie matką nie jest łatwe.
I nie jest tanie – 3 razy w tygodniu full time to będzie jakieś 320 euro miesięcznie. Teraz ze studiami Mi będzie bardzo ciężko.
A Mi zaczął już zajęcia i jest to duże wyzwanie, nawet dla niego. Zajecia codziennie 10-17, codziennie trzy wykłady na które trzeba przeczytać jakieś niesamowite ilości stron. Mi wraca o 18 zrąbany, a tu czeka stęskniona Mo i trzeba dom ogarnąć i trochę pożyć życiem rodzinnym. A on ma 100 stron do przeczytania na jutro;) Trochę marudzi, a będzie jeszcze gorzej, jak ja zacznę pracę w przyszłym tygodniu i nie będzie mnie dwa dni w domu do 22.
Damy radę, oczywiście. Tylko dwa lata i będzie miał uprawnienia.
Ja za to będę miała w tym roku trochę, trochę łatwiej. Tylko JEDEN nowy przedmiot! No, w sumie dwa, ale drugi online. I dużo czasu w tygodniu, bo Mo będzie w przedszkolu – zaczynam np. dopiero o 15, ale za to jestem w szkole do 21.30.
Jesień. Ale ciepło. Dom nabrał charakteru – w dużym pokoju powiesiłam Archimboldo, miał być tylko ‚na razie’, ale zaczyna mi się podobać;)

Razem z Mo lapiemy ostatnie słoneczne chwile razem przed rozpoczęciem szkoły. Dziś odebrałem ja z przedszkola o 12.30 i oto jest czwarta, a my dalej w parku. Ale nic nas do domu nie ciągnie, na dworze cieplo, coch jesiennie, Mi w swojej szkole, Adek też. Mo zaprzyjaznia się z kolezankami a ja sobie czytam:D Czego chciec wiecej!
Przed końcem wakacji chciałabym jeszcze skończyć parę prac remontowo-dekoratorskich, a zatem od powrotu z Pl zrobiliśmy tzw gallery wall, czyli walneliśmy obrazki na ścianę (jest to jedna z wielkich przyjemność mieszkania we własnym domu: możesz mieć swoje obrazki na ścianie!)

dokończyliśmy malutki kawałek płotu z wikliny i właśnie teraz Mi kończy malować drzwi wejściowe na kolor śliwkowy. Po uprzednim zeskrobaniu farby i przejechaniu drzwi papierem ściernym.
Mam taki mały notesik, w którym odhaczam zrobione rzeczy, Mi go nazywa notesikiem dręczyciela. Na początku wakacji zrobiłam długą listę, biorąc pod uwagę nasze możłiwości finansowe i czasowe i jakoś tak się złożyło, że – pomimo, że jestem feministką – większość prac wymagałą męskiej siły, więc codziennie poganiałam Mi do pracy. Teraz cieszy się, że wreszcie zaczyna szkołę i uwolni się od notesika.
Z notesikowych zapisków jeszcze zostało mi pomalowanie podłogi w kuchni, ale to już na mojej głowie, bo nie jest to ciężka praca.