Czy każdy tak ma, czy to moja psychopatologia?
Czas od zakończenia szkoły, choć powinien być względnie spokojny, okazał się nie taki łatwy. Najpierw dużo, dużo pracy, jak zwykle: sprawdzanie esejów, egzaminów i prac dyplomowych, a wszystko w stresie i właściwie na wczoraj. Było może trochę łatwiej, niż w zeszłym roku, bo rano Mo w przedszkolu 3 godziny i to nam dało trochę oddechu, ale, jak się okazało, tylko trochę.
Potem konferencja, która bardzo dużo mnie kosztowała emocjonalnie i zaraz po niej rozłożyłam się dokumentnie – angina ropna, gorączka, leżenie plackiem przez 4 dni i 10 dni antybiotyku.
I zaraz po tych dziesięciu dniach mieliśmy lecieć do Polski, oczywiście złapać trochę spokoju. Ale cztery godziny przed lotem odkryłam, że Mo się skończył paszport miesiąc temu.
Dwa dni i 500 euro później mamy nowe bilety na nowe loty. Co dodatkowo zarobiłam, to straciłam, choć oczywiście nie wszystko.
Jestem bardzo, bardzo zmęczona tym półroczem, wszystkie inne sprawy poza szkołą i Mo zostały odsunięte na ‚kiedy będę miała więcej czasu’. Praca wyssała mnie dokumentnie. Człowiek staje się jednak chciwy, chciałam jeszcze i jeszcze zarobić, wziełam dwa TRZY nowe przedmioty i dodatkową grupę zaocznych i przez cztery miesiące żyłam od domu do szkoły, od wykładu do sprawdzania prac, od ściany do ściany. Przez osiem miesięcy nie mieliśmy czasu, by zapisać się do przychodni, bo nie było to pilne i na wczoraj.
Potrzebuję dystansu, oddechu, przestrzeni, spokoju. Czuję się jak mały zapieprzający zegareczek, który nie może się zatrzymać, zanim się całkowicie zatnie. A budżet i tak mi się ledwo co dopina, bo zobowiązania rosną szybciej niż zarobki;)
chyba u każdego tak jest, że po wyeksploatowaniu organizmu zapada na zdrowiu. Już chyba tylko lekarze nie wierzą w związek duszy z ciałem 😉
I też tak mam, że co złapię więcej roboty, to się okazuje, że kasę z tego wsysa jakaś czarna dziura. Zawsze coś. U ciebie to więcej to nie było na perfumy, szpilki i wino tylko pewnie na dom. Dom jak wiadomo jest największą czarną dziurą, zwłaszcza dom wiekowy…
No nic. Odpoczywajcie, wakacjujcie, a w chwilach przerwy może napiszesz jak Mo radzi sobie z dwujęzycznością i jak te języki miesza? Bo zakładam, że w domu mówicie po polsku.
PolubieniePolubienie
Czarna dziura, bardzo trafne:) Jest mnóstwo rzeczy, które chcemy zrobic jeszcze i parę, które musimy, choć przecież bez parapetów można żyć.
A to wszystko w kontekście Mi nowych studiów – więc i braku kasy zupełnie przez następne dwa lata.
Ale za to potem;)
PolubieniePolubienie
To chyba powszechne:)
Mnie do dodatkowych projektow pchnela ambicja, zakonczylo sie: stresem, bezsennoscia, niesmakiem… choc oba projekty mialy mi pomoc w realizacji planow przyszlosciowych, na razie nie widac by tak sie stalo… ech, zycie!
PolubieniePolubienie
Ambicja też mnie gryzie, a czasem po czasie się okazuje, że korzyść jest. Pytanie tylko, czy przewyższa straty?
PolubieniePolubienie
tego niestety nie wiem; straty w postaci nieprzespanych nocy, stresu czy oslabienia sa trudne w kalkulacji… z reguly odbija sie na zdrowi, ale znacznie pozniej, kiedy juz zapomnimy co robilismy:)
PolubieniePolubienie