i tyle.
Jest luty, ale temperatury na dworze dobijają jakiś rekordów (16 stopni wczoraj), a i woda nie jakaś tam bardzo zimna, bo 9 stopni. Uwielbiam.
Trochę nie byliśmy zdecydowani, ale jak tylko poczuliśmy ten zapach i zobaczyliśmy ten szary błękit po horyzont, to nie mogliśmy nie wskoczyć.