Tytuł 160

39+4

Nic się nie dzieje, w sumie tego należałoby się spodziewać zważywszy, że termin porodu jest prawdopodobnie źle wyliczany, co opisuje literatura medyczna (linki są w komentarzu pod poprzednim wpisem). A zatem staram się nie czekać, tylko korzystać z ostatnich chwil wolności.

W czwartek wpadliśmy do IFI na The Damned: Don’t You Wish We Were Dead dość dobry dokument o jednym z pierwszych zespołów punkowych w UK. Dość dobry, ale bardziej podobał mi się The Filth and the Fury o Sex Pistols, wolę filmy z szerszym tłem społecznym od tych ograniczonych do muzyki.

Morinka kopała od połowy filmu – albo jej się muzyka podobała, albo wręcz przeciwnie. Na dwoje babka wróżyła. Jak puszczam jej Bolero Ravela to też kopie, może tańczy a może się wkurza. 

Zajmuję się czytaniem bzdur na necie i odkręcaniem spraw urzędowych. Jak wszędzie na świecie urzędnicy tutaj uwielbiają papierki i przepisy, a że moja i M sytuacja pracowa jest pokręcona, wysyłam im co chwilę sprostowania i dodatkowe załączniki. Nie można odkręcić wszystkiego na raz, bo każda kolejna decyzja administracyjna musi mieć podkładkę z wcześniejszej decyzji, więc żeby odkręcić główną sprawę muszę zacząć od pobocznej bzdurnej kwestii i tak powoli powoli umacniać swoją pozycję kolejnymi decyzjami, listami i dokumentami. Na przykład kiedy składałam podanie o macierzyński M był studentem, więc został dopisany do mojego macierzyńskiego, co oznacza, że przyznali mi na niego dodatkowe pieniądze, ale od pierwszego dnia mojego macierzyńskiego nie jest już studentem i zaczął się ubiegać o zasiłek dopóki nie znajdzie pracy, zasiłek mu przyznali i do z datą wsteczną, czyli muszą go wypisać z mojego macierzyńskiego (zyskujemy na tym jakieś 90 euro na tydzień). W międzyczasie moja praca, która deklaruje, że każdej kobiecie na macierzyńskim dokłada do ustawowej kwoty tyle, żeby wykładowczyni dostawała 75% pensji opiekując się dzieckiem przez pół roku obliczyła mi tę kwotę należną na 19 euro miesięcznie, bo uwzględniła ten dodatek na M, co oczywiście według mnie nie powinno mieć miejsca. Ale że M dostał swój zasiłek, to macierzyński mi zmniejszyli i teraz muszę się wykłócić z pracą o nowe wyliczenia i to do tego wstecz. Hehe. Jak mi wyliczą nowe, to musimy to zgłosić do zasiłku M, który pewnie będzie zmniejszony. I potem znowu nowe dokumenty, jak M znajdzie pracę. A w międzyczasie jak się Morinka urodzi również musimy to zgłosić i urząd przedstawi nam nowe wyliczenia. Oprócz tego Uniwerek nie zapłacił mi jeszcze za egzaminy i sprawdzanie prac licencjackich, jak mi zapłaci w przyszłym miesiącu, to urząd to zobaczy i cofnie mi macierzyński (na macierzyńskim nie można w ogóle pracować) i znowu będę musiała przesyłać dokumenty i tłumaczyć. Dbają, żebym się nie nudziła:D