Tytuł 175

Siedzę w domu, bo niby mam się oszczędzać i szlag mnie jasny trafia, energia roznosi, jak jej na czymś nie wyładuję, to nie mogę zasnąć do pierwszej. Czemu do cholery mam się oszczędzać właśnie teraz, jak mam tej energii morze, jak mnie nosi, jak wszystko kwitnie i pachnie, jak świat jest piękny, jak nareszcie mogę pojechać nad morze, no czemuż ach czemu, co niby mam tak oszczędzać, jak z tego oszczędzania tylko suszki kurz paprochy, wspomnienia dawnej młodości. Dlatego też cichcem czasem naciągam kaptur na głowę, koszulkę na barki, adidasy na stopi i biegam po tajniacku, sekretnie choć paranoicznie, ostatnio 3.5 km, ach, jak cudownie! Ach! W przerwach walczę, na razie tylko w myślach, w meilach i intelektualnie, ogłosili bowiem zwolnienia – jak dotąd tylko 11 osób z administracji, ale przyjdzie i czas na nas, myślę sobie, przyjdzie, bo czemu ma nie przyjść, jak zwolnili 2 z 5 osób z biura egzaminów, czyż bowiem nie oznacza to, że biuro egzaminów będzie miało dużo MNIEJ roboty? A kiedy jest mniej egzaminów? Kiedy jest mniej studentów, a więc i mniej wykładowców, trzymają nas zatem tylko do rad wydziału, cobyśmy grzecznie skończyli robotę, powpisywali oceny, przeczytali prace magisterskie i licencjackie i odwalili całą robotę końca roku akademickiego. Na ostatnim spotkaniu ogłosili, że nie przewidują zwalniania wykładowców, ale będą pewne ZMIANY, które zostaną ogłoszone za dwa tygodnie, ale ja im nie ufam, bo przecież firmy nie mają sumienia, niezależnie od tego, jak bardzo cię lubią czy nie lubią, zwolnią cię bez zmrużenia oka, bez drżenia ręki, bo nie mają rąk ni oczu przecież, jeśli tylko będzie to bardziej korzystne finansowo dla akcjonariuszy to zjedzą cię na lunch. Jeśliby tylko się nikt o tym nie dowiedział. Firmy bowiem nie mają duszy.