Piszę i opisuję i chwalę się i podbijam ten swój bębenek, ale tak naprawdę to to jest nic, NIC, nic to nie zmienia,
zwieść cię może pędzący ulicami tłum,
wódka w parku wypita albo zachód słońca,
lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje się NIC …
I tak to właśnie jest, nie dzieje się NIC i niczego to nie zmienia, M będzie musiał przerwać studia, co z tego, że dostał się na konferencję, co z tego, że dostał kasę na wyjazd, stypendium, co z tego, że jest dobry, nic to nie zmienia, jeden rok kosztuje 6 tysięcy euro i nawet jakby znowu wygrał konkurs i jako jedyny dostał 2 tys, to i tak nas nie stać na kontynuowanie, bo jeszcze życie, gdzie jeszcze życie?
Mój wywiad w radio też niczego nie zmienia, NICZEGO, nie łudzę się, jesteśmy jak małe podskakujące mróweczki, które wielcy tego świata zgniatają nawet nie obcasem, ale kciukiem, palcem, dłonią, niezauważając nawet naszego istnienia, pragnień, cierpienia, czy czego tam jeszcze, co nam się wydaje takie ważne i co jest całym naszym życiem, moi drodzy, ja już dawno się nie łudzę, tylko jeszcze nie mam tego w dupie i jak mówię fak ju pipl, fak ju, jak bluzgam na okrągło, to dlatego, że kocham to cholerne życie i ciągle wstaję i ciągle jeszcze mam nadzieję. Ale wiem, wiem to doskonale, że jestem malutką mróweczką, nieważną i niezauważalną, choć nie znaczy to, że nie będę krzyczeć ile mi sił starczy, że nie będę mieszać i włazić im do posłodzonej herbaty i zepsuć ją trochę swoim kwasem mrówkowym, bo tylko to jedno mogę zrobić.
Wczoraj się dowiedziałam, że w mojej szkole będą masowe zwolnienia i tak oto być może oboje nie mamy pracy z dzieckiem w drodze.
Ale czy żałuję, że jest Morinka? Nigdy w życiu! Nigdy!
I dlatego właśnie mówię fak ju pipl, fak ju, fak ju bogaci, syci, bezpieczni, fak ju tym, co zatrudniają na umowę zlecenie, a media ich pokazują jako nowych bożków sukcesu, a przecież są odpowiedzialni za tysiące rodzin nie mogących związać końca z końcem, tysiące dzieci żyjących w biedzie i bez perspektyw, fak ju tym, co myślą, że nic złego nie robią, bo tylko zarabiają pieniądze dla akcjonariuszy, tylko wykonują rozkazy, tylko się podporządkowali systemowi, fak ju tym, co myślą, że biedni są biedni bo są głupi, albo słabi albo leniwi albo po prostu nieudani, fak ju tym, co nie wiedzą co zrobić z pieniędzmi i dla poprawienia sobie mniemania o sobie po tym jak niezauważyli nawet, że zgnietli tysiące mrówek bawią się w dobroczynność i z fanfarami i rozgłosem jadą do Afryki i przytulają do serca małe czarne mrówcze dzieci i jedną ręką fundują dwa stypendia dla zdolnych faraonek, właśnie w tym samym momencie, w którym drugą ręką zgniatają tysiące mrówek obcinając im etaty, zatrudniając ich na umowy zlecenie, wyrzucając ich z pracy, płacąc swoim prawnikom, by wykończyć w nierównym procesie sądowym te nieliczne odważne owady, które zdecydowały się walczyć. By inne mrówki widziały i nie podskakiwały. Już nigdy więcej.
Więc fak ju pipl.