Chłopaki poszli na mecz, a ja mam cały dom dla siebie. Eksmisja Zombiusza odbyła się wczoraj i było lepiej niż się spodziewałam – po prostu ciężki okres, nic więcej. Dziś się już dobrze czuję, oprócz lekkiego osłabienia. Nie rozpaczam. Poszłam biegać. Pachniało zimą.
W nocy obudził mnie strach – że Mi nie znajdzie pracy, że ja utknę w tej szkole, że nie mamy własnego mieszkania, że nasza przyszłość wygląda marnie. Dawno się nie bałam o takie rzeczy, natura jest przewrotna i w ciąży zsyła spokój i zaufanie do przyszłości, choć przecież powinno być odwrotnie. Widać hormony spadają na zbity pysk i i codzienne lęki wyłażą z kątów.