Tytuł 327

No więc tak – niestety, sport nie jest zdrowy. 

Od kiedy rzuciłam (rzucałam) palenie chciałam coś sobie ćwiczyć, czyli w języku popularnym ‚uprawiać sport’, jak niektórzy ziemniaki. I to był mój błąd. 

Trzeba było uprawiać ziemniaki, a nie:



Po trzech miesiącach biegania dostałam zapalania przyczepu mięśnia czyli po prostu tendonitis, bardzo popularną chorobę biegaczy, taka łydka biegacza, czyli biegaczowy łokieć tenisisty albo zespół cieśni nadgarstka, choroba kasjerek w wydaniu biegaczy (już wiemy, że praca też nie jest zdrowa). Zapalenie miało przejść po dwóch tygodniach, niestety jeszcze po miesiącu bolało i biegać nie mogłam.

Przestałam więc próbować, ale wiadomo – sport to zdrowie, więc się strasznie ucieszyłam jak na grouponie pojawiło się 10 wejściówek na siłownię z basenem i sauną za jedyne 19.99.

Kupiłam i ruszyłam do boju. Wejściówki trzeba wykorzystać w ciągu miesiąca!

Klapki, czepek, strój, ręcznik, okularki i dawaj na basen, pływanie to przecież najzdrowszy ze sportów, prawda? Zero możliwości kontuzji, najszybsze spalanie kalorii, rzeźbienie mięśni pośladków, ud, klatki piersiowej, cudowny, nie opadający biust, dobra postawa, poprawa wydolności oddechowej, a przy tym czysta przyjemność – sport idealny. Dziarsko zaczęłam chodzić na basen i uczyć się pływać kraulem (umiem! umiem! sekretem są okularki – dopóki nosiłam okulary to nie mogłam okularków, od kiedy mam soczewki, zakładam okularki i wiooo!), doskonalić pływanie kraulem (umiem już na trzecią rękę, jeśli wiecie co mam na myśli;), pobijać rekordy w pływaniu kraulem, pobijać rekordy w żabce krytej i takie tam. Cudownie, nie? Tylko od drugiego pływania zauważyłam, że pokasłuję po jednym-dwóch basenach kraulem – no tak, myślałam sobie, nawdychałam się wody i tyle, przecież jeszcze nieporadnie mi to oddychanie bokiem wychodzi (dosłownie, jak widać). Tyle tylko, że pokasływałam jeszcze po przyjściu do domu i tak ze dwa dni później i wyraźniej czułam to moje słabsze płuco. Co jest do cholery, myślałam sobie, pływanie ma przecież poprawiać ‚bazę tlenową’ a nie sprawiać, że zaczyna ci się gorzej oddychać! No więc mijały dwa-trzy dni i już lepiej się czułam i znowu na basen i znowu zaczynałam pokasływać. Nie tak spektakularnie, nie tak poważnie nawet, żeby to nazwać kaszlem i iść do lekarza, tak troszeczkę tylko, jakbym była zatkana w płucach, jakby mnie leciutko coś tam smyrało i piekło, a potem musiała to wykrztusić. 

No to zaczęłam pytać dr Googla, bo już się znowu zaczęłam bać (wiecie czego) i proszę bardzo: najnowsze badania sugerują, że pływanie na basenie może być przyczyną astmy. (Czyli nie dość, że mam chorobę biegaczy, to jeszcze chorobę pływaków. Sweet.) Naukowcy uważają, że jeden basen więcej na 100.000 mieszkańców może zwiększać zapadalność na asmę u 13-14 latków o 2-3.5%! I właściwie hipoteza chloru basenowego jest obecnie najpoważniejszą konkurentką hipotezy przesadnej higieny w wyjaśnianiu wzrostu zachorowań na astmę w ciągu ostatnich 50 lat. Największe stężenie chloru (czy też precyzyjniej tego tam ’trichloramine’) jest do 10 cm nad powierzchnią wody, czyli dokładnie tam, skąd bierze się oddech przy krytym kraulu. Fcuk! Najbardziej zagrożone wystąpieniem astmy w późniejszym wieku są małe dzieci, które regularnie korzystają z basenu, np. mają lekcje pływania.

(Najnowsza rządowa inicjatywa jawi się teraz w zupełnie innym świetle… I jak tu nie wierzyć teoriom spiskowym! chcą wykończyć Naród Polski! nitrogen trichloride jest wykorzystywany również jako gaz łzawiący … no tak, już się rodzi mało dzieci, a te, które się urodziły trzeba zagazować na basenie… uwielbiam teorie spiskowe:).

Przy czym zagrożenie bardzo rośnie przy równoczesnym posiadaniu zwierzaka (kontakcie z sierścią).

Czyli jak wyhodować asmatyka: zapisz dziecko na lekcje pływania, bo to zdrowo, i kup mu zwierzaka, bo to dobre dla rozwoju dziecka. Nie zaszkodzi popalać przy maluchu od czasu do czasu;)

Ale do rzeczy: pozostało mi zatem pływać tylko w morzu, skoro skład chemiczny wody morskiej przypomina skład płynu owodniowego (swoją drogą muszę poszukać jakieś poważniejsze źródło) – tylko jest, kurczę blade, troszeczkę zimniej, chciałam zauważyć. Ze sportów więc jedynie ice swimming!





No nie, przepraszam, to nie Finlandia ani Rosja, to może raczej tak:



Juuuuuhuuu!

Dodaj komentarz