Od wczoraj przykuta do komputera siedzę i robię korektę Mi. I powiem wam, że nie mogę uwierzyć, że jeszcze nie mogę sama uwierzyć, że mój mąż w 3 miesiące zrobił badania, zanalizował je i napisał 80 stron magisterki po angielsku, 80 stron, które w dodatku mają sens! Ostanio nic nie robię na blogu, tylko się chwalę, a co mi tam, chwalę się, bo jestem dumna, bo dał radę, bo jeszcze tak niedawno nie byliśmy pewni, nie wyobrażaliśmy sobie tego, nie wiedzieliśmy, że damy radę. Że da radę. Ech, nawet, jak będzie musiał włożyć dyplom do szuflady (oczywiście, że się z taką opcją liczymy), to jest to dyplom z setnej na świecie uczelni. No i przynajmniej oduczył się pisać ‚it it interesting’ w co drugim zdaniu. I może skończy drugie studia przed czterdziestką;)
Tytuł 329
Opublikowano