Tytuł 328

Po namyśle myślę (hehe), że nie chodzi tu o chwalenie – bo przecież ludzie robią większe rzeczy, nie ma co się porównywać – ale o zauważanie. Że tak często nie zauważamy, że coś się udało, że coś zrobiliśmy, a przecież wcale nie musiało tak się stać.

Świadomie sobie postanowiłam, że chcę zauważać, że coś się dobrego udało. Że coś dobrego jest. Bo zapominam, bo nie pamiętam, bo jakoś tak – pojadę banałem – widzę, czego nie mam, a nie widzę, co mam. 

(No już chyba z tego egzatowania nie wyrosnę. W sumie im jestem starsza, tym bardziej doceniam egzaltację – umiejętność zachwycania się kiedy się równocześnie wie, że świat nie jest tylko jak z książeczek dla dzieci.)

Bo czasem ten świat mnie obezwładnia, jak na przykład na tym niedawnym spacerze:

I jeszcze wywiad z Tomaszewskim, który radzi by robić dokładnie odwrotne zdjęcia, niż ja wam tu prezentuję.

Najważniejsza rada jest taka, by byli ogniem a nie ćmą. Jeśli człowiek czuje się samotny w swojej fotografii, jeśli wszyscy robią to, czego on nie robi – jest na dobrej drodze. Tego powinien się trzymać. Powinniśmy szukać klucza do samego siebie, do swojej odmienności, oryginalności i z tego uczynić wehikuł, na którym można daleko zajechać.

Ale i tak go uwielbiam.

I yes, I will!


Dodaj komentarz