Dzisiaj wielki dzień.
Od dziś oficjalnie jestem biegaczem.
Biegłam dziś 32 minuty bez przerwy. Jakieś 6.5 km.
Dla każdego bardzo początkującego biegacza to sukces.
To jak dla czytelnika przeczytanie pierwszej książki a dla kierowcy przejechanie z miasta A do miasta B.
Przypominam sobie, że na początku mogłam biec bez zatrzymywania się 3.5 minuty. Było to jakieś półtorej roku temu.
Trochę sapię i świszczę, ale wychodzi na to, że chyba nie mam raka płuc.
Chyba byłam po prostu zmęczona.
Czasem trzeba po prostu odpocząć.
Tak, marzec jest cudowny.