Miało być od rana pracowicie, ale jakoś nie umiałam zaprząc się do pracy. Wiem, że wisi nade mną okropnie dużo, ale ta wiedza jakoś nie pomaga zmusić się teraz: skoro i tak mnie to czeka, to może na razie poczytam sobie blogi, pogadam z siostrą i przede wszystkim się wyśpię (10.30 to ostatnio moja ulubiona pora wstawania).
Ale też od kiedy czytam fascynującą Thinking, Fast and Slow zmalała mi ochota do zmuszania się – po co mi dyscyplina, którą i tak umysł sobie odbierze z nawiązką i być może w chwili, kiedy zdolność do logicznego myślenia i samokontroli będzie jeszcze bardziej potrzebna. A zatem nie zmuszam się, daję sobie prawo do umysłowego lenistwa, które jest zgodne z naszą naturą. Prawda, jak się od razu zrobiło milej?
Poza tym pracową książkę o demokracji najlepiej mi się ostatnio czyta w wannie – poza wanną mam tysiące okazji, by przerwać w miarę ciekawą, ale jednak trochę przyciężką lekturę. Z tej okazji kupiłam sobie cudowny różany płyn do kąpieli i zamierzam go wypróbować. Ostatni płyn był dobry na 20 stron, tym razem mam nadzieję przeczytać koło trzydziestki.






a



