Tytuł 401

Specjaliści od żywienia są jak aniołek Bursy.

Z uporem maniaka bawię się z nimi w gry i zabawy.

Naleśniki na obiad – aniołek spuszcza główkę. Ale z czarnymi jagodami – aniołek podnosi główkę.

Zupa warzywna – aniołek zaczyna się uśmiechać. Ale doprawiona kostką rosołową – aniołkowi uśmiech zamarł na twarzy.

Placki ziemniaczane – aniołek spuszcza głowę i wbija wzrok w podłogę. Ale domowe! Domowe! ..Eeee, nie ma znaczenia?

Zupa pomidorowo-paprykowa – aniołek podnosi wzrok, ale nie głowę. W końcu pomidory z puszki.

Ryba w folii – aniołek podnosi główkę. Uśmiecha się, a po chwili pobłażliwie wygraża mi palcem za nieekologiczną folię.

Ryba w folii smętnie dogorywa w pokoju dziecka. Nietknięta widelcem. Niezaszczycona wzrokiem. Dziecko domaga się paluszków rybnych. Aniołek w niepewności drepcze w miejscu. Wrzucam paluszki rybne na rozgrzany olej. Aniołek z takim impetem spuszcza główkę, aż mu anielskie włosy na twarz lecą.

Bułka z kiełbasą – aniołek już tylko kręci głową.

Myję ziemniaki. Aniołek niepewnie łypie na mnie spod śnieżnobiałych pukli. Nastawiam ziemniaki w wodzie. Aniołek decyduje się podnieść główkę. Wyciągam ziemniaki, kroję je w kawałki i WRZUCAM NA PATELNIĘ, na rozgrzaną oliwę z rozmarynem. Aniołek dostaje szału. Oliwę, mówię. Aniołek trochę się uspokaja. Dorzucam do ziemniaków trochę żółtego sera. Obraża się na mnie i staje w kącie.

Surówka – zerka kątem oka z kąta. Kroję pomiodory i paprykę, szczodrym gestem dorzucam rukolę i słonecznik. Aniołek zaczyna podskakiwać z radości. Gotuję kaszę gryczaną, robię sos grzybowy. Aniołek tańczy w całym domu.

Surówka trzecią godzinę stoi w pokoju dziecka. Papryka wiotczeje, pomidory płaczą, rukola więdnie. Kasza gryczana ze zgryzoty podgryza się sama.

Dziecko chce hamburgera z McDonaldsa, albo chociaż tosta. Z tostowego chleba, koniecznie. Z boczusiem. Idę do Lidla po obrzydliwy biały chleb tostowy. Aniołkowi łzy jak groch kapią na białe ubranko. Wciskam między dwie kromki kawał tłustego żółtego sera. Aniołek zanosi się szlochem. Podsmażam trzy plasty boczku na patelni. Aniołek tarza się w rozpaczy na podłodze.

Rodzina się rozpada, zagłada nadchodzi, burza grzmi a zamiast błyskawic na niebie rozpościerają się dwa złote łuki.

Dodaj komentarz