Tytuł 402

Świeci słońce.

Wirusy i bakterie pracowe nareszcie odpuściły. Gardło już nie boli, czuję napływającą energię.

Może nie zacznę jeszcze dziś biegać, ale wybiorę się na spacer.

Pójdziemy wybrać Adziarzowi rower.

A wieczorem nananana, wieczorem, wieczorem, wieczorem idziemy do teatru.

Co roku sobie obiecywałam, że będę chodzić, ale pażdziernik przednówek, październik miesiącem oszczędzania. Pażdziernik miesiącem pustych kieszeni. Przez całe wakacje nic nie zarabiam i pierwszą pensję dostaję dopiero pod koniec.  Pażdziernika. Ale właśnie okazało się, że za studia Mi możemy zapłacić w ratach. I hulaj dusza piekła nie ma, kupiłam sobie kurtkę, mniej lub bardziej istotne pompki do roweru i lampki, a wczoraj w amoku kupiłam bilety na trzy spektakle. A co.

A nanananana!

Dodaj komentarz