Busy as hell!
Wyskrobuję ostatnie plany nauczania, pomysły na zaliczenia, tematy esejów, terminy prezentacji, robię ostatnie zmiany slajdów i ćwiczeń.
Zajęć ci u mnie taki urodzaj, że dziś podjęłam mądrą decyzję i zrezygnowałam z jednego przedmiotu. Kasa to nie wszystko, nieprawdaż?
A w mojej szkole na trzy dni przed rozpoczęciem zajęć ZMIENIAJĄ CAŁY PLAN.
Przyszedł główny i powiedział, że studenci nie mogą mieć trzy godzinnych wykładów, bo będą zmęczeni.
I wszyscy ochoczo zabrali się do zmieniania planów wymyślanych przez ostatnie dwa miesiące.
W poniedziałek zaczynamy, a ja jeszcze w lesie.
I niespodziewanie mnie to nie rusza.
I choć biegam coraz szybciej, w środeczku żyroskop niezmiennie w równowadze.
Nie wiem co się stało, chyba przestałam się bać.
No bo co się może stać? Mogę się zbłaźnić na środku klasy.
Phi, wielkie mi coś.
Mogę wylecieć ze szkoły.
Hehe, w życiu są poważniejsze dramaty.